Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 7
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Kraina magii i mroku część 2ikonka kopiowania

Autor: Córka Demeter twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń





Po mniej więcej godzinie z sali wyłoniła się pielęgniarka.
-Co z Alą ?
Spytała przestraszona oraz ledwo żywa Zofia.
-Niestety dziewczynka ma chyba białaczkę.
Wydusiła pielęgniarka.
-I ty to mówisz tak spokojnie!!
Zakrzyczał Drakula i złapał kobietę za przód uniformu. Chciał ją rzuci w ścianę, ale przeszkodziła mu synowa.
-Opanuj się głupcze. To chyba nie jej wina, że Alicja choruje.
-Masz rację. Mam wrażenie, iż ty jesteś wszystkiemu winna.
-Myślisz, że chciałabym własnej córce zaszkodzić, wątpię.
Pielęgniarka nieśmiało chrząknęła.
-Stan dziecka jest dość poważny. To będzie wymagało szybkiej operacji.
-Rozumiem.
Odparła Zosia.
-Chcielibyśmy ją przeprowadzić jutro z samego rana.
-A czy Ala się już wybudziła ?
Wtrącił mistrz do rozmowy.
-Tak. Jest jednak bardzo słaba i ledwo kontaktuje.
Staruszek skinął głową, a pielęgniarka odeszła do Sali medycznej. Ledwo skończyła się rozmowa, a wszyscy usłyszeli trzask. Był to trzask stłuczonej szyby.
-Witaj Zosiu.
Kobieta wszędzie by go rozpoznała. Czerwony długi płaszcz, czarna maska zakrywająca całą twarz. Stał przed nią Matt Rzeźnik we własnej

1




osobie.
-Musisz akurat teraz!
Krzyknęła mama Ali rozłoszczona.
-Wiesz choroba córki to najlepszy czas, bo szybko się ugniesz.
-Dalej jedyne czego chcesz to moje moce oraz tytuł burmistrza ?
-Bingo. To jak ubijamy interes, czy mam zabić ciebie i córkę ?
-Nie dostaniesz ani mnie, ani jej!
-Dobrze. Chłopcy brać ich.
Nim się spostrzegli już byli otoczeni przez bandytów. Ci ich przytrzymali. Zanim jednak Zosia i reszta uporali się z bandytami, Matt już podpalał budynek.
-To na razie głupki.
Zwrócił się do grupy i wyskoczył przez okno. Jego kompani leżeli we krwi.
-To była prowokacja.
Stwierdził Wielki mistrz.
-Biegnijcie się ratować. Ja muszę uratować swoje dziecko.
-Idę z tobą.
Powiedział Drakula. Chwilę później Zofia wywarzyła drzwi magią. Pokój trawiły płomienie. Pielęgniarki leżały nieżywe. Alicja była nieprzytomna, a także ciężko oddychała. Hrabia wziął wnuczkę na ręce, próbując ją ocucić ją po drodze. Tuż przy wyjściu spotkali Filipa i mistrza. Ten drugi leżał wsparty o ścianę.
-Co się dzieję ?
Spytała Zofia.
-Pogruchotałem sobie nogę.
Odparł mistrz.
-Filip nie możesz go wziąć ?
Zapytała z niemałym

2




wyrzutem Zosia.
-Jest zbyt ciężki. Nie dam rady.
-Zostawcie mnie. Zosiu ratuj córkę. Ja już i tak dużo przeżyłem na tym świecie.
-Mistrzu nie zostawię cię. Użyję magii i cię uratuję.
-Jesteś zbyt wyczerpana moje dziecko.
Starzec uśmiechnął się dobrotliwie do byłej uczennicy. Staruszek miał rację. Kobieta nie mogła go podźwignąć.
-Nigdy cię nie zapomnę mistrzu.
Mówiła Zosia załzawiona, kiedy Filip i Drakula odciągali ją ku drzwiom. Staruszek machnął im na pożegnanie. Wiedział, że jego dni są policzone. Cieszył się jednak, iż umrze w najważniejszym miejscu jego życia. Przymknął na chwilę powieki, kiedy znów je uchylił Ilona trzymała go w swych ramionach. Zosia, Filip i Hrabia biegli najszybciej jak mogli. Kiedy zatrzymali się przy Cmentarzu gildii, Zosia wezwała smoki.
-To, gdzie lecimy?
Zapytał Filip.
-Do miasta może znajdziemy tam tę zielarkę.
-Masz na myśli starą jędze Wendy ?
Dopytywał.
-A kto ma nam niby pomóc.
-Filip znowu wykazuje się nadprzeciętną inteligencją.
Kpił w najlepsze wampir.
-Dobra już uspokójcie się!
Wybuchła Zosia.
Po dotarciu do miasta drużyna weszła tajnym wejściem, tak jak wcześniej

3




Zosia i Alicja. Zielarkę Znaleźli dosyć szybko. Klęczała pod namiotem oraz pielęgnowała swoje zioła.
-Mogę w czymś pomóc ?
Spytała, gdy tylko dostrzegła podróżnych.
-Nie wiem czy nas pani poznaje. Ja jestem Zosia Ridell, burmistrz miasta.
-Ah tak ten nadęty to zapewne Filip. Kim jest ten wampir i nieprzytomna dziewczynka?
-To Hrabia Drakula i moja córka Ala.
-Co mnie do was właściwie sprowadza ?
-Stan mojego dziecka. Pielęgniarki oceniły, że ma białaczkę.
Wendy obejrzała uważnie dziewczynkę. Minę miała nieciekawą.
-To rzeczywiście białaczka. Do tego dziewczynka jest podtruta dymem i nieprzytomna.
-Czy da radę ją pani uratować ?
-Mogę przygotować napar. Niestety nie uleczy jej w pełni, ale pomoże zatrzymać rozwój choroby. Na razie proponuję byście przespali się u mnie.
Wszyscy skorzystali z propozycji. Rankiem zielarka wlała powoli napar do gardła chorej. Ta ocknęła się i zakaszlała.
-Gdzie jestem ?
-Już dobrze moje dziecko. Zaraz obudzę twoich opiekunów.
Reszta po obudzeniu szybko wstała. Zosia podbiegła do córki.
-Jak się czujesz ?
-Lekko osłabiona. Mamo co jest ?
-Kochanie posłuchaj masz białaczkę, Wielka gildia

4




spłonęła, a mistrz nie żyję.
-Boże to jakiś koszmar ?
-Niestety nie.
-Z tej białaczki się wychodzi ?
-Jeśli ma się dużo szczęścia oraz odporności.
Odpowiedziała szczerze zielarka.
-Pani Wendy ?
Zwróciła się do kobiety Zofia.
-Tak?
-Czy zna Pani kogoś, kto jest w stanie przeprowadzić operację mojej córki ?
-Ja nie będę mogła tego zrobić, bo jestem tylko zielarką. Mój brat Thomas chyba będzie w stanie.
-Świetnie, gdzie on przyjmuje ?
-U siebie w domu. Mieszka tu w mieście. W największym z domów. Powinnaś znaleźć bez problemu. Nie myśl jednak, że operacja będzie w stanie wszystko załatwić.
-To znaczy ?
-Znaczy, że dziewczynka może jej nie przeżyć.
-Pielęgniarki w gildii mówiły, że ją uratuje.
-One mogą mówić różne rzeczy. Szkolone były w czasach wojny. Nauczyły się wtedy zaszczepiać nadzieję, często złudną.
Teraz wszyscy byli tak samo przerażeni.
-My jednak spróbujemy.
Odrzekł siedzący do tej pory cicho Filip. Wszyscy wstali, otrzepali spodnie i ruszyli szukać domu lekarza.

Dom brata zielarki Wendy faktycznie znaleźli bez trudu. Po zapukaniu otworzył im starszy mężczyzna. Wyglądem przypominał szalonego

5




naukowca. Miał potargane gęste, siwe włosy i okulary.
-Pan zapewne jest Thomas, brat słynnej zielarki Wendy ?
Zapytała Zosia lekko niepewnie.
-To zależy kto pyta.
Odparł dziwnym, dalekim tonem.
-Jestem Zosia Ridell.
-Pani burmistrz niemożliwe !
-A jednak, potrzebujemy pana pomocy.
-Czekaj, więc to musi być Filip.
Tu wskazał na mężczyznę.
-Istotnie ten za nim to Hrabia Drakula, a ta mała na rękach wampira to moja córka Alicja.
-Dobrze wchodźcie i mówcie czego potrzebujecie.
-Moje dziecko jest ciężko chore. Ma białaczkę
Lekarz słuchał w skupieniu.
-Miała już coś podawane ?
-Zioła lecznicze od twojej siostry.
-One nie zatrzymają rozwoju białaczki na długo. Muszę ją natychmiast operować. Zosiu połóż córkę w tym największym pokoju.
Kobieta szybko wykonała jego prośbę. Thomas w tym czasie umył ręce, włożył rękawiczki oraz przygotował niezbędne narzędzia.
-Nikt nie może przebywać w Sali operacyjnej.
Po wypowiedzeniu tego zdania, zamknął drzwi. Operacja trwała już kilka godzin. Mama dziewczynki obgryzała paznokcie ze zdenerwowania oraz cicho szlochała. Hrabia wraz z Filipem ją pocieszali. Nagle usłyszeli trzask. Ktoś

6




wywarzył drzwi wejściowe. Po odwróceniu się w tamtą stronę ujrzeli Matta Rzeźnika. Za nim stała zgraja wilków, które były bardzo podobne do poprzednich, a także czerwone wywerny
-Znów się widzimy Zosiu.
-Czy ty musisz pojawiać się w najmniej odpowiednich momentach ?
Mówiąc to Zofia dyskretnie otarła resztki łez, ale oczy dalej były zapuchnięte.
-Takie już moje zadanie. Twoja córeńka jest w tej Sali ?
Po usłyszeniu pytania Filip zasłonił drzwi swoim ciałem.
-Jeśli tylko ją tkniesz to, to !
Zaczęła wygrażać Zofia.
--Spokojnie ona mnie nie obchodzi. Przyszedłem do ciebie.
Morderca skoczył ku Zofii. Kobieta błyskawicznie wyciągnęła miecz. Matt używał w walce swojej katany. Ich ostrza cały czas brzęczały, ścierając się o siebie. Zosia szybko drugą ręką wyczarowała ognistą kulę. Mężczyzna był jednak szybszy i odskoczył. Nagle od tyłu zaszedł Matta Rzeźnika Drakula. Wampir wpił się w jego ramię. Matt wiedział, iż stracił przez to sporo energii. Matka Ali wyrzuciła wiązkę magii. Ta ugodziła Rzeźnika, niestety nie śmiertelnie. Mężczyzna osłabiony upadł na ziemię, a broń wypadła mu z ręki. Filip, który do tej

7




pory stał nieruchomo przed drzwiami Sali, rozpędził się i podbiegł do wroga, chwytając w przelocie jego katanę. Złoczyńca był jednak szybszy unisł prawą dłoń, skupił resztki energii i wyczarował ogromną kulę ognia. Magia trafiła go prosto w serce.
-Nieee!!!
Krzyknęła przerażona Zosia.
-hahaha gdybyś tylko była silniejsza Zosiu.
Śmiał się parszywie wróg.
-Koniec tego Matt. To sprawa między naszą dwójką.
Kobieta rzuciła się na niego. Dalej walczyli zacięcie używając na zmianę to magii, to miecza. Zofia była już wyczerpana. Chowając się przed ostrzałem nagle dostrzegła wiszący na ścianie łuk. Ściągnęła go szybko i wpakowała całą serię strzał w swojego największego wroga. Wychyliła się nieśmiało z kryjówki. Od razu zobaczyła, że Matt leży martwy.
-A …ale jak ?
-Niczego się w tej gildii nie nauczyłaś ?
Zakpił wampir.
-Co ?
-To był prawdopodobnie zatruty łuk.
-Skoro od początku o nim wiedziałeś, to dlaczego go nie użyłeś !
-Bo zatrute łuki są całe czerwone, a ten wygląda na zwykły. Zresztą jego może użyć tylko osoba prawa.
Brązowowłosa była coraz bardziej skołowana.
-Przecież ty jesteś

8




dobry.
-Teraz, ale w młodości zrobiłem wiele złego. Myślisz, że czemu mieszkam na skraju lasu ?
Spytał retorycznie.
-Tak to wiele wyjaśnia.
Niespodziewanie z Sali operacyjnej wyszedł lekarz.
-Pani córka słabo zniosła operację.
-Gorzej z nią.
Dopytywał tym razem Hrabia.
-Niestety tak.
Zaprowadził ich wszystkich na miejsce. Okazało się, że Alicja zdążyła już stracić wszystkie włosy. Była blada jak ściana, a jej usta miały siny odcień.
-Córeńko!
Wykrzyknęła uradowana Zosia i złapała rączkę córki.
-Mamo czuję się strasznie słaba.
-Już dobrze nic się nie martw pan Thomas Cię uratuje.
-Obiecujesz, że wszystko będzie dobrze ?
-Tak.
Chociaż patrząc w smutne oczy lekarza wcale nie była tego taka pewna.
-Zofiu wybacz, ale musimy porozmawiać w cztery oczy.
-Zostań chwilę z dziadkiem.
I wyszli. Poza salą operacyjną czuć było gryzący zapach zaschniętej krwi. Na podłodze leżały ciała Filipa i Matta. Kobieta uprzątnęła wszystko machnięciem ręki.
-Posłuchaj twojej córki nie da się już uratować. Została jej godzina życia może trochę ponad. Przykro mi.
Brązowowłosa rozpłakała się na dobre. Po dłuższym czasie

9




otrząsnęła się. Poszła do córki. Postanowiła, iż ostanie godziny jej życia muszą być niezapomniane. Rozmawiała z dzieckiem o ojcu, Elwirionie, swojej młodości oraz przygodach. Do rozmowy co jakiś czas włączył się dziadek dziewczynki. Thomas stał z boku i patrzył. Późnym wieczorem Alicja zaczęła niebezpiecznie charczeć, jej oddech był nierówny. Po chwili zamknęła oczy. Zosia nie płakała, nie miała już czym. Jej teść cicho pochlipywał w koncie. Kobieta wyszła na ulicę. Miasto było pogrążone we śnie ciche i senne. Wyglądało na to, iż Matt Rzeźnik nie zaznaczył w nim swej obecności. Za nią wyszedł jej teść. Oboje postanowili zająć się pochowaniem umarłych. Szczątki mistrza i KOS-a pochowali na cmentarzu przy gildii, natomiast ciała Filipa i Ali na Cmentarzu zadumy blisko grobu Wojtka.

Zosia wyszła z teleportu. Była na Cmentarzu zadumy w Elwirionie. Nie odwiedzała tej krainy od dwóch lat. Dokładnie wtedy wydarzyły się te wszystkie okropieństwa. Teraz panowała tu sroga zima i był dzień śmierci jej córki. Kobieta skierowała swe kroki do pobliskiego sklepiku. Kupiła tam trzy białe róże. Chciała położyć

10




każdą na osobnym grobie. Została jej już ostatnia róża. Czułym wzrokiem popatrzyła na grób córki i przejechała po nim ręką. W końcu położyła kwiat. Usiadła na pobliskiej ławce, by chwilę pomyśleć. Nagle przed oczami stanęło jej wspomnienie z młodości „Elwirion jest nazywany krainą magii i mroku” mówił Wielki mistrz. Wtedy zupełnie nie rozumiała co to znaczy. Teraz wiedziała doskonale, że w tej krainie mogą się wydarzyć rzeczy zarówno piękne jak i tragiczne.
-Zosiu.
Nagle czyjś głos wyrwał ją z rozmyślań. Należał on do Hrabiego Drakuli. Ta odwróciła się do niego gwałtownie.
-Przerwałeś moje rozmyślania teściu.
-Przepraszam. Mam jednak dla ciebie propozycję.
-Jaką ?
-Może zamieszkałabyś w moim zamku tu w Elwirionie ?
-Dziękuję, ale tutaj wszystko kojarzy mi się z tą okropną nocą.
-Masz zamiar odwiedzać to miejsce ?
-Zapewne. Tu spoczywają najbliższe mi osoby.
Wampir ostatecznie pożegnał się i poszedł. Zofia także wstała z ławki, spojrzała ostatni raz na grób córki i weszła do teleportu.

11




Wyrazy: Znaki: