Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 29
Dzisiaj w pracowni: 1
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Aleks Deneszikonka kopiowania

Autor: Killjoy twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




ALEKS DENESZ

     Twój ruch – powiedział mężczyzna w brązowej skórzanej kurtce i przesunął królową dwa pola do przodu na szachownicy.

      Stuknięcie, które towarzyszyło stawianiu figury na planszy, rozbrzmiało echem w prawie pustym pokoju księdza Adama. Kapelan natychmiast zareagował na atak i przy pomocy piona doprowadził do tego, że bierka przeciwnika znalazła się w niebezpiecznym położeniu.

     Aleksie, jak tam się ma twoja podopieczna? – zapytał ksiądz.

     Co z twoim wzrokiem? Jak badania? – odpowiedział pytaniem na pytanie Aleks i wyciągnął zza pazuchy paczkę papierosów.

     Świetnie, lekarze mówią, że będzie tylko gorzej. W tej chwili lewe oko jest już ślepe, a na drugie widzę w siedemdziesięciu procentach.

     Przesrane... przecież operacja zaćmy miała pomóc.

     Nie rozmawiajmy już o tym, wszystko w rękach Boga – odpowiedział Adam.

     No tak, skoro bóg w kitlu nawalił to lepiej odwołać się do tego z wyższej instancji – prychnął Aleks i wypuścił kłąb dymu z ust.

     Popielniczkę masz w szufladzie. Nie zostaw mi bałaganu jak ostatnio – odparł z uśmiechem ksiądz.

     Przez dłuższą chwilę w powietrzu znowu

1




było słychać tylko stukanie towarzyszące zbijanym bierkom i ciche syknięcia Aleksa, który ewidentnie przegrywał.

     Ada opowiedziała mi trochę o twojej uczennicy. Dziewczyna nie miała pojęcia, że jej matka zmarła podczas porodu.

     Przestań nazywać ją moją „uczennicą”, czy „podopieczną”. Nigdy nie chciałem robić za niańkę! – warknął młodszy mężczyzna.

     Wypowiedź księdza tak bardzo go zirytowała, że kompletnie nie potrafił ocenić sytuacji na szachownicy, którą w końcu mógł wykorzystać.

     Gdybyś miał w sobie trochę więcej pokory... zgodził się na molisa, sprawniej przeprowadził egzorcyzm, był w dobrej kondycji. No i jeszcze te wszystkie twoje wybryki u dominikanów... – zaczął Adam.

     Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem – odpowiedział Aleks i spojrzał na księdza spode łba, ale kiedy zdał sobie sprawę, że groźną miną nic nie wskóra, dodał po chwili – wypłacają mi teraz połowę pensji i zdegradowali mnie do zwykłego łowcy. Rzeczywiście, to zbyt mało upokarzające.

     Dziewczyna ma ładunek?

     Aleks zamilkł i odruchowo podrapał się po karku.

      – Ma, Ada ją jakoś do tego

2




przekonała – stwierdził w końcu.

     Niby jak? – drążył ksiądz.

     Skąd mam to wiedzieć?! Nie obchodzi mnie ta smarkula!

     Zobowiązałeś się do tego, że będziesz miał na nią oko.

     Bo nie dali mi wyboru... Miałem zostać jej opiekunem albo zgłosić ją temu bydlakowi Sylwestrowi. Czy uśmiercenie niewinnej dziewczyny tylko dlatego, że miałem gorszy dzień to dla ciebie sprawiedliwość?

     Aleksie, twoje zadanie było proste – miałeś wygonić z ciała zaledwie kilkudniowego demona, ale zamiast tego odprawiałeś egzorcyzm nawalony jak messerschmitt, strzyga wymknęła się spod kontroli i zaatakowała przypadkową dziewczynę. Tylko tarcza mogła sprawić, że Magda przeżyła, gdyby nie to wydarzenie prawdopodobnie nigdy, by się nie dowiedziała o swoich umiejętnościach.

     Ale... – zaczął Aleks, który był teraz purpurowy na twarzy i zaciskał dłonie tak, że pobielały mu kłykcie.

     Daj mi dokończyć! Demon uciekł, a ty spanikowany przywlokłeś na plebanię nieprzytomną dziewczynę z pokiereszowaną piersią... Ty!

     Miałem ją zawieźć do zwykłego szpitala i powiedzieć, że miała bliskie spotkanie z dzikiem? Przecież ich

3




lekarstwa, by nie pomogły na demoniczne rany. Mogliście ją czymś naszprycować, posklejać, a potem odstawić na wycieraczkę domu.

     Teraz będziesz udawał, że nie znasz protokołu? – odparł ksiądz – Istnienie łowców kościoła katolickiego jest największą tajemnicą Watykanu. Nie można dopuścić do sytuacji, by...

     Mam dość, wiesz, że cię szanuje Adam – zarówno jako mężczyznę i trochę jako księdza, ale nie będziesz mnie pouczał – stwierdził Aleks i wstał od stołu.

     Czy zostawić bierki na miejscach? – zapytał kapelan, kiedy młodszy mężczyzna stał już przy wyjściu.

     Nie musisz – odpowiedział Aleks i gdy zamknął za sobą drzwi, mruknął do siebie – i tak wiem, że już przegrałem.

     Kiedy odwiedziła swojego szefa o godzinie dwunastej ten nadal spał w łóżku. Rany, jak można tak mieszkać? - zapytała samą siebie Magda, gdy próbowała przeprawić się do barłogu, który Aleks nazywał łóżkiem.

     Gdyby jej ojciec zobaczył taki bałagan skwitowałby widok swoim ulubionym powiedzeniem: „Jeszcze tu tylko nasrać na środku!”. Miała wrażenie, że lata spędzone w akademiku już ją nieco zahartowały,

4




obniżyły poziom estetyki do minimum, ale bardzo się pomyliła. Pokój wyglądał jak graciarnia po eksplozji. Pomieszczenie przypominało skrzyżowanie sklepu z dewocjonaliami i sanktuarium największego fana Lemmego Kilmistera. Ubrania Aleksa leżały wszędzie i Magda dzielnie brnęła przez parkiet, starając przy tym nie wleźć w nic podejrzanego. Łowca spał snem sprawiedliwego pod stosem koców, pustych butelek, opakowań po czipsach i sam diabeł wie jeszcze czego. Kiedy dziewczynie udało się w końcu dobudzić Denesza, ten usiadł na łóżku, przetarł ręką oczy i warknął:

     Czego?!

     Ada mnie przysłała. Masz mi zrobić plan zajęć na dziś. Później mam jej to pokazać, by go podpisała – odpowiedziała dziewczyna.

     Chryste Jezu... masz jakiś długopis? – zapytał Aleks i dramatycznie opadł głową na posłanie.

     Wystarczy Magda.

     Co takiego? – warknął mężczyzna, który natychmiast oprzytomniał.

     Nic, nic – odpowiedziała dziewczyna.

     Tym razem była jednak zbyt wolna. Cały dzień upłynął jej na noszeniu worków z prochami ofiar strzyg do zbiorowego grobu na terenie cmentarza.

     Nie mogła się spodziewać, że oddział pomorskiej

5




organizacji do spraw walki z demonami ma swoją siedzibę w Wejherowie. Czy nie było bardziej reprezentatywnego miejsca? – myślała Magda, gdy jechała rozklekotaną SKM-ką do Gdańska – To przecież takie miasto, gdzie jak pies zdechnie to łańcuch trzy dni po nim szczeka!

     Dziewczyna miała dość i czuła się przeciążona. Te kilka miesięcy, które przeżyła były najbardziej szalonymi w jej życiu.

     Hej, wiesz co? Wyobraź sobie, że na ziemi istnieją demony, które przyciąga depresyjna aura. Wyższe byty potrafią zmusić osłabioną duszę do samobójstwa i przejąć jej ciało. Ba, utrzymują transport dopóty przy „życiu”, dopóki nie zacznie się rozkładać. Tak, dobrze, w domu też wszyscy zdrowi!

      Oddychaj spokojnie, weź się w garść dziewczyno – mówiła do siebie w myślach Magda, próbując zapanować nad drżeniem dłoni – Obiecałaś, że przy nich zostaniesz, masz mieszkanie, pracę, pozwalają ci studiować, obiecali, że wyciągną firmę ojca z długów. Będzie dobrze, musi być. Dziewczyna zaczęła trzeć swój kark. Ostatnio robiła tak cały czas w chwilach stresu. Kiedyś Aleks przyłapał ją na tym:

     Ej, Scrappy, boisz

6




się, że zniknie, czy co?

     Denesz nazywał Magdę „Scrappym”, gdy tylko miał okazję. Mężczyzna uważał, że dziewczyna jest równie irytująca, co piesek z kreskówki, który zawsze rwał się do boju, choć nie miał żadnych umiejętności, by walczyć i tylko przyciągał problemy.

     Ciężko przestać myśleć o tym, że ktoś zamontował ci w szyi mikro ładunek z nadajnikiem. Każdy twój ruch może być śledzony przez inne osoby i w razie podejrzeń o zdradę tajemnic organizacji, zostanie uruchomiony mechanizm, który zakończy twoje życie. Tętnica główna zostanie rozerwana przez wybuch, a potem zostaje ci już tylko spotkanie ze świętym od kluczy. Nikt nie zastraszył Magdy. Wszczepienie ładunku odbyło się po podpisaniu kontraktu z organizacją. Dziewczyna, gdy wspominała tamto wydarzenie, miała wrażenie, że sprzedała swoją duszę diabłu. Czuła się zmanipulowana. Po wyleczeniu ran zadanych przez strzygę zaproponowano jej pracę dla Canven jako łowczyni i wyszkolenie pod okiem Aleksa. Ada roztaczała przed nią wizję świetnych zarobków oraz zwiedzenia całego świata. Ponadto, uderzyła w czuły punkt dziewczyny – jej ojca. Kiedy Magda

7




była nieprzytomna i „cerowana” przez medyków przełożona Aleksa nie próżnowała. Dzięki legitymacji studenckiej, którą dziewczyna miała w kieszeni w chwili wypadku oraz informacjom zaczerpniętym z wpisów do ksiąg kościelnych dowiedziała się, gdzie dziewczyna mieszka. Dalej, poszło już sprawnie.

     Ojciec Magdy miał firmę zajmującą się tworzeniem ram do obrazów. Niestety, po kolejnym kryzysie na rynku jego przedsiębiorstwu groził upadek. Mężczyzna całe dnie spędzał w pracy, próbując podnieść wszelkimi sposobami swoją firmę, ale bez olbrzymiego zlecenia, które mogłoby pomóc mu w wyjściu z długów było to niemożliwe. Ojciec Magdy przeżył już kiedyś zawał. Lekarze ciągle mówili mu, by się oszczędzał. Niestety, pan Śniegulicki na etapie, w którym był nie miał już krwi – w jego żyłach płynęła kawa, a za posiłki służyły mu papierosy. To nie mogło się dobrze skończyć, a Magda zdecydowanie o tym wiedziała.

     Obiecano jej, że po podpisaniu kontraktu z organizacją firma jej ojca zostanie wyłącznym producentem ram do obrazów kilkunastu pomorskich parafii, a on sam otoczony najlepszą opieką medyczną, gdyby

8




coś mu się stało.

     Z drugiej strony, Canven nie jest organizacją złą, ostatecznie przecież walczy przeciwko złu – myślała Magda – Metody kontroli są drastyczne, bo gdyby ktokolwiek się dowiedział mogłoby dojść do zbiorowej histerii, która byłaby nieprzewidywalna w skutkach. To poświęcenie dla dobra ogółu.

     Poza tym świat, o którym istnieniu się dowiedziała, wciągnął ją całkowicie. Chciała bliżej go poznać.

     Niestety, „przygotowania" Magdy do pracy łowczyni ograniczały się tylko do nauki łaciny z księdzem Adamem, opieką nad Kastorem – psem, którego dostarczyła Aleksowi Ada oraz prostych prac na cmentarzu przystosowanym do chowania ofiar strzyg. Denesz, który miał się nią zajmować, znikał na całe dnie, a kiedy wracał do swojej celi to zazwyczaj z czteropakiem piwa, które wypijał, gdy grał w gry na konsoli. Dziewczyna szybko zrozumiała, że pijany Aleks jest nieobliczalny. Pewnego dnia, wściekła na jego zachowanie, zastawiła sobą ekran telewizora – mężczyzna złapał ją wtedy za szyję i rzucił na ścianę za drzwiami swojej celi tak mocno, że jeszcze do tej pory miała rozległy siniak na całych

9




plecach. Nie opowiedziała o tej sytuacji Adzie. Musiała jakoś przekonać mężczyznę, że nadaje się do tej pracy, a skarga na niego pogorszyłaby jeszcze bardziej ich stosunki.

     Magda próbowała poukładać sobie wszystko w głowie tak, by móc przetrwać okres przystosowawczy. Dużo pomagały jej rozmowy z Adą, która również była łowczynią i zajmowała się szkoleniem psów dla Canven. Przysłano ją na Pomorze, by przygotowała raport na temat Aleksa oraz jego opieki nad Magdą. Denesz między innymi właśnie za to znienawidził swoją podopieczną. Mężczyzna wierzył, że gdyby nie ona, być może nikt nie zainteresowałby się jego ostatnimi porażkami.

     Dzień był wyjątkowo ponury i gdy Magda wysiadła z pociągu szybko zaczęła żałować, że nie zabrała ze sobą parasolki. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy miała spotkać się ze swoją koleżanką Anią, z którą dzieliła pokój w akademiku, zanim Canven został jej drugim domem. Studiowały wspólnie na wydziale Neofilogicznym, ale zupełnie inne kierunki. Anka zajmowała się skandynawistyką, a Magda językiem angielskim. Widywały się teraz tylko w czasie przerw, ale to było zdecydowanie za

10




krótko, by utrzymać łączącą je relację. Dziewczyna już wcześniej przygotowała grunt i odpowiedzi na wszystkie kłopotliwe pytania. Wmówiła koleżance, że wynajmuje mieszkanie u starszych ludzi, którzy nie lubią gości a czas, gdy nie przychodziła na uczelnię usprawiedliwiła opieką nad chorym ojcem. Anka kupiła jej kłamstwa bez większych zastrzeżeń. Magda z jednej strony poczuła dużą ulgę, a z drugiej wstyd, ponieważ pierwszy raz okłamywała swoją przyjaciółkę.

     Na twarzy dziewczyny zajaśniał ogromny uśmiech, gdy w końcu zobaczyła charakterystyczny czerwony płaszcz i rude włosy Anki wśród tłumu ludzi na dworcu. Kiedy młoda kobieta wpadła w jej ramiona podczas przywitania poczuła, że ogarnia ją spokój, którego teraz tak bardzo potrzebowała.

     Blado wyglądasz – stwierdziła Anka, gdy w końcu się od niej oderwała – Czy wszystko w porządku?

     Tak, wszystko jest okej... Zapomniałam zjeść śniadania.

     Niedaleko stąd jest kameralna kafejka. Mają zniżki dla studentów – odpowiedziała Anka, która od zawsze była mistrzynią rabatów i promocji – Może tam pójdziemy i spokojnie pogadamy?

     Po wymianie uwag na temat

11




życia uczelnianego i opowieści o nowej współlokatorce rudowłosej, która była bardzo specyficzna:

     Jest Rosjanką i wierzy, że Putin podsłuchuje rozmowy telefoniczne i dlatego jej telefon czasami jest gorący. Kiedy to się zdarza przykrywa swoją komórkę garnkiem. Poza tym ma przyjaciela muzułmanina zajmującego się przemytem – Anka przeszła do tematu, który doprowadzał Magdę do szewskiej pasji – profesora Kaweckiego.

     Rudowłosa była beznadziejnie zakochana w swoim wykładowcy, co wielokrotnie doprowadzało jej koleżankę do granic wytrzymałości. Kiedy jeszcze z nią mieszkała, stałymi punktami tygodnia stały się obszerne relacje Anki na temat tego, co Kawecki mówił podczas zajęć, jak wyglądał oraz na kogo patrzył. Rudowłosa biegała do niego na konsultacje częściej w ciągu dwóch miesięcy niż część studentów do wszystkich profesorów podczas całego roku akademickiego.

     – Wczoraj dowiedziałam się, że dom, obok którego mieszka jest opuszczony od dłuższego czasu. Nie miałabyś ochoty go pozwiedzać? Taki urbex? Zawsze chciałam tego spróbować! Podobno z dachu tego domu widać całą okolicę! – rzuciła wesoło Anka,

12




wyrywając Magdę z zamyślenia, w które zwykle ta popadała, gdy wchodziły na temat obiektu westchnień koleżanki.

     Magda nie wiedziała jakim cudem, parę godzin później, znalazła się przed zarośniętą bramą starego domu, który straszył wybitymi oknami. Nie chciała, by jej koleżanka, przez swoją obsesję, wpadła w kłopoty. Na szczęście, obiekt nie był pod nadzorem kamer. Przedzierając się przez trawę, dosięgającą im do czubka głowy, dotarły do otwartych tylnych drzwi, z których płatami zaczęła odchodzić olejna farba.

     Anko to nie jest dobry pomysł... a co jak jakiś sąsiad nas zobaczy i będziemy miały kłopoty? – zapytała Magda po raz setny tego dnia.

     Spokojnie, wezmę winę na siebie. Grunt to nie dać się złapać – odparła z uśmiechem rudowłosa i śmiało przekroczyła próg domu.

      W pomieszczeniu panował półmrok, było całkowicie puste nie licząc walających się gdzieniegdzie gazet. Podłoga miała wyraźne pęknięcia i Magda zmówiła w duchu krótką modlitwę, by deski pod nią nie pękły. Oczyma wyobraźni widziała już, jak wpada w dziurę, ląduje w piwnicy i paskudnie łamie sobie nogę w kilku

13




miejscach. Anka, dla odmiany, była wniebowzięta. Szybko weszła schodami na drugie piętro domu i znalazła tam wysoką drabinę prowadzącą na strych. Rudowłosa znajdowała się już na dachu, gdy Magda stawiała pierwszy krok na drewnianym szczeblu. Nagle poczuła, że ktoś zatyka jej usta i odwraca ku sobie. Instynktownie, uderzyła napastnika łokciem, ale cios nie zrobił na mężczyźnie większego wrażenia. Przed oczami zobaczyła Aleksa, który nawet się nie skrzywił.

     Później wytłumaczysz mi, co tu robisz. Gdzie jest dziewczyna? – zapytał szeptem Denesz. Wyglądał na mocno zdenerwowanego.

     Jest na dachu – stwierdziła Magda w totalnym szoku.

     Cholera... na strychu może być strzyga. Biegnij do dziewczyny i spróbuj z nią zejść jakoś inaczej z dachu. Nie może nic zobaczyć. Postaraj się być cicho.

     Magda, gdzie jesteś?! – usłyszeli donośny głos dochodzący z góry – Chodź, rany... tu wszystko widać!

     Niech, by to szlag – warknął Aleks i siłą wepchnął Magdę na drabinę przed sobą.

     Dziewczyna szybko pokonała wszystkie szczeble, nie patrząc w dół i gdy była już na dachu, Aleks zamknął za nią okno od wewnątrz.

14






     Magda prawie poślizgnęła się, gdy jej noga niepewnie stanęła na mokrych dachówkach. Mało brakowało, a spadłaby parę metrów w dół. Na szczęście zdążyła się chwycić obramowania okna i przywarła do powierzchni dachu swoim ciałem. Całe życie przez te kilka sekund stanęło jej przed oczami. Dwuspadowy dach nie należał do stromych, ale jesienna plucha sprawiła, że wszędzie walały się liście i było bardzo ślisko. Anka, która w tym czasie siedziała już przy kominie natychmiast przybyła jej na ratunek. Rudowłosa chodziła po dachu z taką gracją, jakby urodziła się w wielowiekowej rodzinie kominiarzy.

     Magdo, co jest? Wyleciałaś ze strychu, jakby coś cię goniło! Spójrz, jak tu pięknie! - powiedziała Anka, podając dziewczynie rękę, a drugą zataczając szeroki łuk nad okolicą.

     Niestety, cichy plan rudowłosej się nie udał. Drzewa wokół domu profesora Kaweckiego nadal zasłaniały cenny widok. Dzielnica, w której się znajdowały, słynęła jednak z pięknych, białych domów bogaczy. Na tle jesiennych, czerwono-złotych drzew budynki wyglądały wyjątkowo malowniczo.

     Ja... – powiedziała cicho Magda, ale w tym

15




momencie Aleks zaczął walić pięścią w okno od wewnątrz strychu i ubliżać dziewczynom za wchodzenie na teren jego własności.

     Ten wariat to właściciel. Zamknął nas tu – powiedziała Magda i zaczęła odciągać Ankę z dala od okien – Musimy się stąd ewakuować, bo mówił, że wezwie policję!

     Matka mnie zabije – odparła krótko rudowłosa.

     Teraz o tym myślisz?!

     Magda zaproponowała, by spróbować zejść po rynnie. Niestety – rura zachowała się tylko w małym kawałku tuż przy samym dachu. Nie można było też zwyczajnie zeskoczyć, gdyż na pewno, w najlepszym razie, skończyłoby się to skręceniem kostki. Na domiar złego rudowłosa zaczęła wpadać w lekką histerię, co wcale nie pomagało łowczyni.

     Przepraszam, przepraszam, przepraszam Magdo! Nie chciałam nas w to wpakować! Podobno nikt tu nie mieszkał od lat! Nie wiem, skąd się wziął ten brodaty typ! Rany, naprawdę przepraszam!

     Dobra, jest tylko jedna opcja – odrzekła, po chwili zastanowienia Magda.

     Niby jaka?!

     Musimy się rozebrać.

     Kiedy dziewczyny uciekły z zasięgu wzroku Denesza ten odetchnął z ulgą. Dopiero teraz miał chwilę, by dokładniej

16




rozejrzeć się po pomieszczeniu. Światło, które wpadało tu z dwóch okien, nie oświetlało wszystkich zakamarków strychu. Wyciągnął latarkę. Dopiero po jej włączeniu zorientował się, że w odległym kącie pomieszczenia są drzwi zatarasowane starym, dębowym biurkiem. Wejście było jednak lekko uchylone, a pajęczyny wokół niego wyglądały na rozdarte, jakby ktoś lub raczej coś niedawno tam wchodziło. Kiedy Denesz zbliżył się do drzwi, poczuł charakterystyczny zapach rozkładu – stały ślad bytności strzyg. Nie oznaczało to jednak, że upiór musi być w środku. Po tej powitalnej kanonadzie zdziwiłbym się, gdyby nie uciekła – myślał Aleks. Mężczyzna poprawił jednak pasek z przytroczoną wodą święconą oraz krzyżmem i wyciągnął pistolet. Po przekroczeniu progu pokoju w świetle latarki zobaczył olbrzymią szafę. Kiedy otworzył jej drzwi i zdał sobie sprawę na co patrzy jego oczy momentalnie stały się szkliste.

      Boże mój – wyszeptał.

     Plan Magdy był prosty – ze swoich kurtek i bluz wspólnie z Anką miały wykonać linę, następnie przymocować ją do resztek rynny i zejść po niej na dół. Początkowo

17




rudowłosa nie chciała się zgodzić na pomysł koleżanki, ale gdy tylko z dachu zobaczyła samochód policji, który przypadkowo przejeżdżał obok domu, natychmiast zdjęła z siebie płaszcz.

     Stara, co my robimy? – zapytała rudowłosa, gdy lina była gotowa.

     Nie marudź, tylko złaź i spróbuj się nie zabić. Spróbuję cię jeszcze asekurować i trzymać linę.

     Po wielu trudach udało się Ance znaleźć na ziemi. Kiedy rudowłosa poczuła grunt pod nogami natychmiast pobiegła w kierunku bramy wyjściowej, zostawiając Magdę na dachu. Anka miała na sobie tylko spodnie i białą bokserkę, a był środek października. To jej jednak nie przeszkadzało, gdy gnała w kierunku najbliższego przystanku.

     Hej, a co ze mną?! – krzyknęła Magda, obserwując jak bujne loki przyjaciółki szybko znikają z jej pola widzenia.

     Po kilku minutach, gdy już świat zapoznał się z większością stosowanych przez nią wulgaryzmów, usłyszała sygnał wiadomości ze swojego telefonu. Otrzymała SMS-a od Aleksa.

     Scrappy, słyszę, że jesteś na dachu i ruda uciekła. Dobrze. Nie wydzieraj się. Otworzyłem okno. Wchodź, pokażę Ci coś.

     Magdzie momentalnie

18




zrobiło się głupio, ale natychmiast to uczucie zastąpiła ciekawość. Czy właśnie, po raz drugi w swoim życiu, zobaczy strzygę?

     Nie jest ci zimno Scrappy? – zapytał Aleks, gdy zobaczył, jak Magda wchodzi na strych przez okno. Dziewczyna miała na sobie cienką koszulkę i jeansy.

     Łowczyni nie odpowiedziała. Uderzyły ją za to dwie rzeczy – spokój Aleksa, który nie wyglądał, jakby właśnie przeżył spotkanie z kimś, kogo opętał demon oraz unoszący się teraz smród w pomieszczeniu. Mężczyzna siedział pod ścianą i leniwie palił papierosa.

     Złapałeś strzygę? To ją mi chciałeś pokazać?

     Brawo, jest tam – odparł mężczyzna i wskazał palcem małą postać przypominającą kształtem człowieka, która leżała w kręgu soli egzorcyzmowanej, odwrócona do nich plecami.

     To... żyje? Czemu się nie rusza?

     „Żyje” to za duże słowo, ale tak... rusza się. Spokojnie, możesz podejść. Jest zbyt słaby, by cokolwiek zrobić, ale go nie dotykaj.

     Magda zbliżyła się do postaci. Dopiero teraz zrozumiała, że to strzyga jest głównym źródłem odoru w pomieszczeniu. Wstrzymała odruch wymiotny. Postać była związana

19




sznurem składającym się z paciorków różańca. Karzeł? Mutant? Czy strzygi mogą zmieniać swoją wielkość? – myślała Magda. Podeszła jeszcze bliżej... ciało było ubrane w krótkie spodenki oraz niebieską koszulkę w białe kotwice. Nogi i ręce strzygi napuchły do niezwykłych rozmiarów i miały fioletowo-zielony odcień. Magda starała się odepchnąć tę myśl jak najdalej, ale gdy zobaczyła twarz opętanego, nie miała wątpliwości – przed nią leżało dziecko, może siedmioletnie, a w jego oczach nadal widać było życie. Dziewczyna chciała odgarnąć maluchowi, bo tak teraz o nim myślała, włosy z czoła i wtedy strzyga wydała z siebie najbardziej przerażający odgłos, jaki słyszała w życiu.

     Mówiłem, nie dotykaj go! – krzyknął Aleks, natychmiast zrywając się z miejsca. Magda zdążyła zareagować i w ostatniej chwili uciekła przed zębami strzygi.

     Demon zaczął wyginać swoje ciało we wszystkie strony. Wił się jak ryba wyrzucona na brzeg. Z jego ust wychodziły białe larwy much, którymi zaczął pluć w kierunku Aleksa. Magda zauważyła też kilka lecących zębów mlecznych. Demon nie mógł jednak opuścić kręgu,

20




który mężczyzna wokół niego utworzył. Kiedy chłopiec dotykał soli jego ciało zaczynało dymić w miejscach, gdzie sakramentalia miały kontakt ze skórą.

     Spokój! – fuknął stanowczo Aleks i oblał strzygę wodą święconą. Demon momentalnie znieruchomiał – leżał teraz tylko w kręgu i ciężko dyszał.

     Aleks..., dlaczego?! To przecież tylko dziecko! Ksiądz Adam mówił mi, że demony żywią się ciężką chorobą, depresją i zmuszają ludzi do samobójstwa, by przejąć ich ciała! Przecież to niemożliwe, by mały chłopiec mógł być w tak okropnym stanie! Nie chce w to wierzyć! Gdzie byli rodzice? Ktokolwiek... Ten malec nie zasłużył na to! Ja...

     Rodzice... – ich to nie obchodziło wcześniej. Nas nie powinno to obchodzić teraz – wszedł jej w słowo Aleks – My tu tylko sprzątamy. To nie twoja tragedia. Jeżeli każdą sytuację będziesz tak przeżywać to pewnego dnia ja wpakuję ci kulę w łeb.

     Mężczyzna odbezpieczył pistolet ze srebrnymi kulami i wymierzył w serce strzygi. Łowca nie wiedział, co go później bardziej ogłuszyło – huk wystrzału, czy krzyk Magdy.

     Aleks leżał na swoim łóżku i czytał książkę,

21




gdy zorientował, że ktoś, a raczej coś próbuje wejść do jego pokoju. Po kilku mocniejszych pchnięciach łapą drzwi otworzyły się i stanął w nich pitbull z ciekawskim wyrazem pyska.

     Nie masz co robić? Won mi stąd! – krzyknął Aleks oraz rzucił w kierunku zwierzęcia pustą, plastikową butelką.

     Pies zamiast uciec, złapał w locie pojemnik na wodę i przyniósł go do mężczyzny, merdając przy tym wesoło ogonem.

     Nie ma mowy, nie będę się z tobą bawił – stwierdził zdziwiony Aleks.

     Mężczyzna powrócił do lektury, całkowicie ignorując zwierzę. Pies w tym czasie zaczął obwąchiwać nieznane terytorium. Parę razy kichnął, gdy jego wrażliwy nos natrafił na element garderoby Aleksa, który leżał na podłodze.

     Łowca nienawidził molisów, zawsze uważał, że członkowie organizacji korzystający z usług tych zwierząt w pracy, idą na łatwiznę. Według niego ktoś kto sam nie potrafił wyśledzić, egzorcyzmować i zapieczętować demona powinien udać się na emeryturę, a nie pracować w Canven. Ponadto, nie popierał praktyk, którym poddawano czworonogi, by zwiększyć ich siłę.

     Największy ośrodek zajmujący się

22




hodowlą psów do walki z demonami był położony w stolicy włoskiego regionu Molise – Campobasso. Podczas kursu uczono zwierzęta, jak tropić strzygi oraz oswajano je z ich zapachem. Szkolenie trwało rok i kończyło się egzaminem. Psy, które nie zdały go pomyślnie – usypiano. Zwycięzców poddawano modyfikacjom. Pierwsza z nich polegała na chirurgicznym usunięciu górnych kłów zwierzęcia i zastąpieniu ich odpowiednikami wykonanymi ze srebra, które wcześniej poświęcano w kościele. Dzięki temu pies mógł się bronić przed atakiem strzygi, a nawet przytrzymać ją zębami przez jakiś czas. Wszystkim zwierzętom profilaktycznie kopiowano uszy oraz ogony. Pies, który tracił te części ciała w trakcie walki, stawał się bezużyteczny, ponieważ ból uniemożliwiał skupienie mu się na zadaniu. Ośrodek w Campobasso próbował też tworzyć nowe rasy czworonogów, eksperymenty te jednak nie zawsze dawały satysfakcjonujące rezultaty. Pewnego dnia Ada przysłała Aleksowi kilka zdjęć potworków wyprodukowanych w hodowli. Przez pewien czas mężczyzna widywał ten widok w koszmarach...

     Kastor położył się w plamie słonecznego światła na

23




podłodze, które dawało okno i zasnął. Denesz praktycznie już zapomniał o jego obecności, gdy nagle usłyszał dziwne dźwięki dochodzące ze strony zwierzęcia. Mężczyzna podniósł głowę znad książki i zauważył, że pitbull przez sen porusza łapami oraz cicho piszczy.

     Ej! – krzyknął, a gdy to nic nie dało, gwizdnął przeciągle.

     Pies w końcu się obudził i bardzo gwałtownie usiadł na zadzie, prawie się przewracając. Aleksa rozbawił ten widok na tyle, że gdy pitbull po chwili do niego podszedł, pogłaskał go po łbie.

     Ty też źle śpisz, co? – zapytał zwierzę, które zaczęło lizać go po ręku.

24




Wyrazy: Znaki: