Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin
ikonka komentarza

Narkotykowa autostrada

Autor: Łukasz Christ twarz męska

grafika opisu

rozwiń





Zacząłem handlować herą. Musiałem wszędzie podzwonić, aby ją dostać. Większość handlarzy posiadała narkotyki klasy B, marihuanę, co nie wchodziło w grę. Dla mnie tamten narkotyk był za słaby, aby otrzymać „narkotykową autostradę”. A żeby się porządnie zabawić wystarczy wziąć narkotyki klasy A typu eska, LSD, koka czy heroina.
Pamiętałem jak pierwszy raz spróbowałem heroinę. Byłem wstanie nirwany. Miałem wewnętrzny spokój. Wszystko wirowało w mojej głowie, co było naprawdę przyjemne. To była dopiero „narkotykowa autostrada”. Najgorszy był zjazd po herze. Myślałem, że zwariuję i ukręcę sobie łeb. Ból był nie do wytrzymania. Musiałem się jakoś znieczulić. Do szklanki nalałem Burbona z wodą i wypiłem jednym haustem. Coś tam pomogło. Skierowałem się do łóżka i poszedłem spać. Budziłem się co godzinę. Ciągle odczuwałem ból. Gdy popatrzyłem na zegarek była piąta rano. Wstałem z łóżka i sprawdziłem czy jeszcze mam trochę hery. Dzięki Bogu miałem, ale to była ostatnia działka. A problem był taki, że już nie miałem forsy na kupowanie… stałem się pieprzonym ćpunem. Ciężko było przeżyć

1




ten jeden dzień. Starałem się być czysty. Kiedy już ręce zaczęły mi się trząść i nogi odmawiały posłuszeństwa wziąłem kolejną dawkę, aby żyć w mękach. Sam zadałem sobie taki mocny ból. Po cholerę posłuchałem Damiana, który również był ćpunem. Moje życie legło w gruzach.
Zacznę od początku…
***
POCZĄTEK…
Zamieszkałem w Krakowie na ul. Choplina 10/12. Postanowiłem, że będę się uczył. Poszedłem na terapeutę zajęciowego. Byłem czysty. Nie brałem żadnych narkotyków. Żadnej marihuany, ani innych ciężkich narkotyków klasy A.
Mieszkałem z piękną współlokatorką o imieniu Aneta. Miała długie blond włosy, spódniczkę i chodziła w kapciach. Miała niebieską bluzkę. Niestety była uzależniona od marihuany.. Ciągle w pokoju u niej było siwo. Zawsze wieczorami skręcała sobie mocnego blanta. Mieszała trochę marihuany z tytoniem, potem mocno go ubijała i paliła. Jej rodzice nie wiedzą, że pali zioło, ponieważ kiedy przyjeżdżają ma odpowiednią skrytkę, gdzie na pewno nie znajdą zielonego. Starała się zachowywać normalnie. Gdy rodzice opuścili jej mieszkanie, zaczęła skręcać blanta i odpalać. Czuła

2




wyluzowanie… czas jej wolno upływał. Puściła reggae Alborosie – smoke i zamknęła oczy. Wszedłem do jej pokoju i zdziwiłem się, że jej głowa sama się kiwała. Otworzyła oczy
- Co się dzieje Mateuszu? – spytała
- Chciałem sprawdzić co robisz. – odparłem
Skręcała drugiego blanta.
- Chcesz? – spytała
Skinąłem głową. Usiadłem obok niej na kanapie i zrobiłem trzy buchy. Już poczułem jak moje mięśnie stają się luźne. Świat wokół mnie wirował i czułem się świetnie. Akurat trafiłem na kolejny utwór reggae, który mi się podobał Mesajah – ogień. Czas mi wolno upływał… nawet nie wiedziałem, która godzina.
***
Na następny dzień miałem lekcję koło piętnastej, więc koło dziesiątej wyszedłem z domu i kręciłem się okolicami Krakowa. Po drodze wstąpiłem do Piwnicy pod Baranami i zamówiłem piwo. Zająłem miejsce i po chwili kelnerka o imieniu Karolina przyniosła mi kufer z piwem. Zrobiłem łyk. Siedziałem sam i rozmyślałem. Po pewnym odstępie czasu przysiadł się do mnie mężczyzna. Widziałem po nim, że ręce mu się trzęsły, wszystkie jego mięśnie były spalone przez narkotyki.
- Brałeś kiedyś

3




herę? – spytał
Kiwnąłem przecząco głową.
- Tak przy okazji. Jestem Damian.
- Mateusz.
Uścisnąłem dłoń.
- Jest taki problem, że wszystkie moje kontakty się urwały. Gdzieś powyjeżdżali i nie mam skąd załatwić.
- Ile chcesz? – spytałem
- Grama. – odparł – Jak załatwisz to podzielę się z tobą.
Wyciągnął z kieszeni kartkę i długopis. Zapisał mi swój numer telefonu.
- Dzwoń o każdej porze.
Skinąłem głową. Damian podszedł do baru i zamówił piwo. Po chwili wrócił.
- Na kiedy potrzebujesz towar? – spytałem
- Najlepiej na pojutrze. – odparł
Kelnerka przyszła z kufrem piwa i postawiła na stół.
- Długo mieszkasz w Krakowie? – spytał
- 3 lata. – odparłem
- A na jakim profilu?
- Byłem na Masażyście.
Wypiłem piwo, pożegnałem się z Damianem i opuściłem Piwnicę pod Baranami. Skierowałem się do szkoły. Po drodze wykonałem telefon i zostałem poinformowany, że dostawa heroiny będzie koło dwudziestej. Rozłączyłem się.
***
Na anatomii pani Dąbrowska prowadziła lekcję na temat żołądka. Czekałem jedynie do końca lekcji. Lekcje skończyliśmy koło dwudziestej. Gdy opuściłem szkołę, zadzwoniła do

4




mnie komórka. Odebrałem po pierwszym dzwonku i przyłożyłem aparat do ucha. Zostałem poinformowany, że już jest dostawa hery. Rozłączyłem się i skierowałem się na ulicę Agawy 40/1. Wszedłem na parter i zapukałem do drzwi. Po chwili otworzył mi łysy mężczyzna. Był ogolony, miał czarny spodnie dresowe, biały podkoszulek, a na ciele tatuaże.
- Cześć Jarek. – powiedziałem – Masz?
- Jasne. – odparł, wpuszczając mnie do środka.
- Masz tu grama.
Wyłożył trochę heroiny na stół i nabił do strzykawki. Igłę wbiłem sobie w żyłę. Towar był w stu procentach czysty, ponieważ po minucie kopnęło mnie.
Podałem mu pieniądze, a ten schował mi heroinę do czarnego worka. Wyszedłem z jego mieszkania, wybierając numer do Damiana.
- Mam towar. – powiedziałem – Gdzie się widzimy?
- U mnie w domu. Na ulicy Abrahama 20/2.
Rozłączyłem się.
***
Gdy znalazłem się na ulicy Abrahama od razu Damian otworzył mi drzwi i wpuścił mnie do środka. Podałem mu czarny worek, a on wyciągnął z niej heroinę. Kiedy mu się przyjrzałem, zauważyłem uśmiech na jego twarzy.
- Za to, że załatwiłeś, masz tu część hery.
Damian wbił igłę

5




w żyłę i po chwili poczuł kopa.
- Mocny towar. – powiedział
***
Wróciłem na ulicę Choplina 10/12 i położyłem się spać. Wszystko wokół mnie wirowało, dzięki czemu szybko zasnąłem, ponieważ doznałem „narkotykowej autostrady”. Obudziłem się koło trzeciej. Nade mną stała moja lokatorka. W ogóle zdziwiłem się. Ręce jej się trzęsły, ponieważ potrzebowała narkotyku klasy B.
- Masz może marihuanę? – spytała
- Nie. Narkotyk klasy A. – odparłem – Heroinę.
- Nie chcę hery. Chcę zioła!
- O tej porze ci nie załatwię. – powiedziałem – poczekaj do godziny dziewiątej.
- Nie wytrzymam…
- To weź heroinę.
Odwróciłem się na drugi bok i próbowałem zasnąć. Za godzinę zadzwoniła komórka. Odebrałem po trzecim dzwonku.
- Co się dzieje? – spytałem
- Psy mnie kurwa namierzyły! – przenoszę się do Prudnika.
- Niedobrze, bo moja współlokatorka potrzebuje zielonego…
- Nic już nie mam…. Rewizję miałem i wszystko mi zabrali.
Rozłączyłem się. Zastanawiałem się czy nie trafią do mnie. Wziąłem resztę hery i przeniosłem się do Prudnika. Nie było trudno przewieźć towar do Prudnika.
***
Musiałem się

6




przenieść do Prudnika, bo policja mogłaby mnie do paki zwinąć za posiadanie hery, a także handlem narkotykami. A tego bym nie chciał. Zamieszkałem na ul. Grunwaldzkiej 5/5. Rozpakowałem heroinę i resztę ubrań. Położyłem się na łóżko i popatrzyłem w sufit.
Po chwili wstałem z łóżka i do strzykawki wrzuciłem trochę heroiny. Potem wsadziłem w żyłę igłę Poczułem ogromnego kopa. Położyłem się do łóżka. Cały świat zaczął mi wirować. Usnąłem.
***
Na następny dzień poczułem już uzależnienie do hery. Ręce zaczęły mi się trząść, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Uzależniłem się od narkotyku klasy A. Nie wiedziałem, że to tak szybko przyszło. Hera mi się skończyła. Byłem wpieniony, ale miałem jeszcze pieniądze, ale na uncje tego towaru. Zadzwoniłem gdzie trzeba.
***
Skierowałem się na Wojska Polskiego i wszedłem na czwarte piętro. Zapukałem do brązowych drzwi. Otworzył mi mężczyzna w garniturze, z włosami krótko ściętymi. Nazywał się Jacek.
- Co jest Mateusz? – spytał
- Potrzebuję hery. – odparłem – na uncję.
Chwilę się zastanawiał aż w końcu się zgodził. On wystawił towar, a ja forsę.

7





- Ale najpierw sprawdzę jakość towaru. – powiedziałem
Jacek skinął głową. Rozłożył trochę hery, a ja wsadziłem jej trochę do strzykawki i igłę wbiłem w żyłę. Dostałem mocnego kopa. Poczułem „narkotykową autostradę”.
- Dobry towar. – powiedziałem – biorę go.
Zapłaciłem ostatnie pieniądze i opuściłem jego mieszkanie.
***
Zacząłem handlować herą. Musiałem wszędzie podzwonić, aby ją dostać. Większość handlarzy posiadała narkotyki klasy B, marihuanę, co nie wchodziło w grę. Dla mnie tamten narkotyk był za słaby, aby otrzymać „narkotykową autostradę”. A żeby się porządnie zabawić wystarczy wziąć narkotyki klasy A typu eska, LSD, koka czy heroina.
Pamiętałem jak pierwszy raz spróbowałem heroinę. Byłem wstanie nirwany. Miałem wewnętrzny spokój. Wszystko wirowało w mojej głowie, co było naprawdę przyjemne. To była dopiero „narkotykowa autostrada”. Najgorszy był zjazd po herze. Myślałem, że zwariuję i ukręcę sobie łeb. Ból był nie do wytrzymania. Musiałem się jakoś znieczulić. Do szklanki nalałem Burbona z wodą i wypiłem jednym haustem. Coś tam pomogło. Skierowałem się do łóżka

8




i poszedłem spać. Budziłem się co godzinę. Ciągle odczuwałem ból. Gdy popatrzyłem na zegarek była piąta rano. Wstałem z łóżka i sprawdziłem czy jeszcze mam trochę hery. Dzięki Bogu miałem, ale to była ostatnia działka. A problem był taki, że już nie miałem forsy na kupowanie… stałem się pieprzonym ćpunem. Ciężko było przeżyć ten jeden dzień. Starałem się być czysty. Kiedy już ręce zaczęły mi się trząść i nogi odmawiały posłuszeństwa wziąłem kolejną dawkę, aby żyć w mękach. Sam zadałem sobie taki mocny ból. Po cholerę posłuchałem Damiana, który również był ćpunem. Moje życie legło w gruzach.
***
Żeby zdobyć towar prosiłem kumpli, aby mi dali kasę na towar. W ogóle mięśnie mi znikły i cały się trząsłem. U każdego z kumpli narobiłem długów. Każdy z nich się upominał o pieniądze. Dość długo nie oddawałem pieniędzy. Do strzykawki wsadziłem herę i wbiłem igłę w żyłę. Otrzymałem złoty strzał. Umarłem, nie męcząc się. A kolegom dalej długów nie oddałem.
***
Nie próbuj brać ciężkich narkotyków klasy A typu koka, LSD, hera, feta. Potem staniesz się ćpunem i już z tego nie

9




wyjdziesz. Odwyk nic nie pomoże jeśli się nie ma woli. A marihuanę, narkotyku klasy B można spróbować, ale nie za dużo. A jeśli w ogóle nigdy nie brałeś narkotyków ani klasy A ani klasy B to nie bierz, bo potem twoje życie legnie w gruzach.

10




Wyrazy: Znaki: