Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 32
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka utworu

Komentarze do:
Klątwa Horddriga

24.03.2021
Tekst w całości robi wrażenie "przyśpieszanego" - tak, jakby autorowi zależało na przekazaniu jak największej ilości treści w jak najkrótszym czasie. Niestety, bardzo mocno traci na tym wiele jego aspektów. Po pierwsze, bohaterowie prawie, że nie mają historii, ani charakteru. Od początku wiemy coś o klątwie Bronko, ale nie wiemy skąd się wzięła i jak dokladnie działa, a kiedy później w końcu się tego dowiadujemy, szczegółów też nie ma zbyt wiele. Żona Bronko jest praktycznie nieistniejącą postacią, pojawia się tylko po to, żeby przypomnieć mężowi, że powinien uświadomić syna. Sam Horddrig z resztą również nie ma wyraźnego charakteru. Owszem, dowiadujemy się, że lubi robić miecze i nimi machać, ale to wszystko, co wiemy o jego osobie.
Większość cech bohaterów jest wmawiana czytelnikowi; za mało w tekście ustępów, które naprawdę pokazywałyby, jacy są i co czują bohaterowie.
Zdecydowanie brakuje także budowania świata przedstawionego, które w gatunku fantasy jest szczególnie istotne dla kreowania immersji.
W jednym miejscu, gdy Bronko myśli, że w jego kuźni jest włamywacz, tekst jest niespójny, akcja nielogiczna. W jednym momencie krasnolud wychodzi z domu, by przepędzić rabusia, w następnym jest już z powrotem w domu i mówi żonie, że to nie włamywacz (kiedy i jak się tego dowiedział?), a w jeszcze kolejnym zdąża już do leża bazyliszka, choć nie wiadomo, jak jego syn zdążył już tam pobiec, skoro jeszcze przed chwilą był w kuźni.
Nie wiem także, co kierowało Bronko w kwestii nie wyjawiania synowi tajemnicy swojej klątwy. Motywy bohatera w tej sprawie są kompletnie zatajone przed czytelnikiem. W tym momencie wygląda to na nastawienie w stylu "nie, bo nie".
Ogólnie motywy bohaterów są raczej niejasne i znowu, podobnie jak w przypadku ich charakterów, tekst raczej wmawia czytelnikowi, że danej postaci na czymś zależy, niż rzeczywiście to pokazuje.
Dialogi są niezbyt naturalne. Zbyt krókie, wymiany zdań przypominają raczej wyrzucane z siebie komendy, niż prawdziwą rozmowę. Co do ich opisów, są w porządku, jednak wobec nikłego budowania świata, opisy typu "zapytał zniecierpliwiony, siadając naprzeciwko czarodziejek" wydają się zbyteczne, ponieważ i tak nic nie wiemy, o otoczeniu, w którym dana rozmowa się odbywa. Gdyby zadbać także o wykreowanie tego otoczenia, wtedy byłyby jak najbardziej na miejscu. Z drugiej strony niektóre dialogii cierpią na niedostateczną ilość opisów, zwłąszcza takich, które skupiłyby się na wyrazie twarzy, mowie ciała itp. bohaterów.
Całość fabuły jest raczej przewidywalna i choć do przewidzenia było także to, że bajarz opowiadający historię to w istocie sam Horddrig, to akurat ten zabieg całkiem mi się podobał. Warto by jednak umieścić w tekście subtelniejszą wskazówkę, niż podanie tego faktu na tacy w postaci wypowiedzi jednej z postaci.
Podsumowując, według mnie, największym "grzechem" tego opowiadania jest silnie widoczna chęć jego zakończenia, czyli to ciągłe przyspieszanie wydarzeń, o którym mówiłam na początku i, z którego, wydaje mi się, wynika większość pozostałych niedociągnięć. Gdyby te niedociągnięcia poprawić, myślę, że mogłaby z niego być całkiem przyjemna opowiastka w nurcie fantasy dla młodszych czytelników.
Wyrażenie "sprzed dawnych lat" to zlepek dwóch oddzielnych wyrażeń; mogłoby być "sprzed (wielu) lat" lub "z dawnych lat"
otuliły JE poświatą, nie GO - dziecko jest rodzaju nijakiego
Od: Pióroman Juszek
twarz żeńska
24.03.2021
Witaj.

Dzięki za wyczerpującą opinię. Tekst jest pisany na bazie krótkich polskich legend, które właśnie tak są pisane. Zarzucasz mi wiele niedomowień. Zgadza się. Przyznaję się bez bicia. Zrobiłem to dlatego, iż w zamiarze były dalsze losy Horddriga i powoli w każdym kolejnym opowiadaniu wszystko wychodzi na jaw. Czemu Bronko się upiera przed wyjawieniem prawdy synowi? Bo się wstydzi swojej przeszłości. Myślałem że dobrze nakreśliłem jego wstyd. Myliłem się. Przepraszam.
Jeszcze raz wielkie dzięki za pochylenie się nad tekstem.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
30.12.2020
Cześć.

Podoba mi się Twój wstęp. Nawet bardzo. Jest jednocześnie bardzo skondensowany i serwuje dość mocne emocjonalne uderzenie. Po chwili przechodzisz już do dialogu, co też jest jak najbardziej na plus dynamicznego startu opowiadania.

Później opowieść toczy się dobrze, bez rewelacji. Podoba mi się jednak bardzo jak zamknąłeś scenę w taki logiczny i naturalny sposób.

Później gdy streszczasz zapędy młodego Horddriga, odczuwam niedosyt, bo mógłbyś to przywołać nieco bardziej naocznie. Mało też odwołań do natury krasnoludzkiej, w sensie, gdybyś od czasu do czasu nie napisał "krasnolud" to można by spokojnie sądzić, że opowieść jest o człowieku. Przydałoby się tę opowieść nieco ubogacić przy pomocy szczegółów.
cytat„Tak minęło Horddrigowi dzieciństwo. Nadszedł czas młodzieńczego buntu.”
- tego typu podsumowanie, tylko bardziej uzmysławia pójścia autora na skróty w przedstawianiu historii.
cytat„     – Powiedz mu – rzekła.

     – Nie mogę.

     – On zrozumie.

     – Jeszcze nie teraz.

     – Stracisz go.”
- za bardzo się śpieszysz, widać, że potrafisz fajnie pisać tylko albo jesteś niecierpliwy albo leniwy. ;)

Czuć też pewne niekonsekwencje: np. nazywasz po imieniu ojca i syna, ale matki i czarodziejek nie; z kolei nazwa osady, w której żyją pojawia się dopiero przy połowie tekstu.

Później jak opisujesz sytuację z Bazyliszkiem, to nie mogę pozbyć się skojarzeń z Wiedźminem i legendą o Smoku Wawelskim.

Strasznie spłycasz tę osadę i społeczność, nie jestem w stanie sobie jej wyobrazić, poczuć.

Dialog ojca z synem o chęci zabicia Bazyliszka niby ok, a z drugiej strony trochę sztuczny. Mało też w sumie tego charakteru Horddriga pokazujesz moim zdaniem.

cytat„     – Bronko! Kocham cię! – krzyknęła za znikającym mężem.”
- może jestem dziwny, ale dla mnie to zabrzmiało jakoś niepoważnie i myślę, że jest to przez to, że wcześniej nie ukazałeś żadnej zażyłości Bronko z żoną, tylko pozbawiony opisów dialog.

Scena walki nie jest zła, bo dynamiczna, ale mogłaby być dłuższa i/lub bardziej zaskakująca.

To tłumaczenie mamy jest nudne i moim zdaniem niepotrzebne.

Jaki zaś bajarz? Skąd nagle wziął się bajarz!? - kolejny niepotrzebny zabieg. Może szukałeś jakiegoś sposobu na zakończenie historii, ale wyszło źle. Z opowiadania zrobiłeś troszkę bajkę dla dzieci na koniec i moim zdaniem bardziej je zepsułeś.

W całości nie jest to zły utwór, bo doczytałem go do końca i nie znudził ani nie zirytował mnie na tyle, by go porzucić. Myślę jednak, że można w nim bardzo wiele usprawnić. Oprócz tego co wspomniałem pokusiłbym się o dodanie czegoś bardziej wyrazistego temu utworowi, bo niestety nie ma tu nic zaskakującego (nie do końca jestem tu sprawiedliwy, bo początek rzeczywiście wydał mi się mocny). Scena z Bazyliszkiem jak dla mnie prosiła się o to, by to Bronko wszedł pod miecz Horddriga - od razu podkręciłbyś emocje. W końcówce mógłbyś też ukazać (naocznie) śmierć matki i pozostawić czytelnika w jakimś rozgoryczeniu, zamiast kończyć opowieść jak dobranockę. Przejdź na ciemną stronę mocy Luke. ;) Pozdrawiam.
Od: Pióroman red earth
twarz męska
02.01.2021
Witaj.
Dzięki za kilka rad i opinię. Historia skupia się na jednym zdarzeniu i ono jest najważniejsze i kluczowe, a mianowicie moment kiedy klątwa przechodzi na Horddriga. Jego dorastanie jest tu zbędne dlatego też je okroiłem. Moment urodzin Hordriga jest dość istotny więc też został szerzej napisany. Czy jestem leniwy? Chyba tak. Czy mi się spieszy? Nie. Jednak w tym przytoczonym przez ciebie dialogu nie chodziło ani o lenistwo ani o pośpiech. po prostu usiadłem i wyobraziłem sobie tę scenę odegrałem ją sam przed sobą i ze sobą i tak wyszło. Tekst skojarzył ci się ze smokiem wawelskim. I SŁUSZNIE1 W opisie dot. opowiadania nadmieniam że opowiadanie jest oparte na legendach polskich. to ta sama legenda tylko inny świat i inni bohaterowie i inna spojrzenie. Jeszcze raz dziękuję za kilka fajnych uwag.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
30.12.2020
Po lekturze Twojego tekstu naszło mnie sporo mieszanych odczuć. Z jednej strony chcę pogratulować Ci konsekwencji w utrzymaniu opowiadania w klimacie opowiadanej baśni. Nie mam również zarzutów co do konstrukcji opowiadania – jest to historia z dobrze rozłożoną dramaturgią oraz z zakończeniem (mam na myśli ostatnia scenę z bajarzem) niby klasycznym, ale stanowiącym dobre domknięcie dla historii. A wszystko to zostało obrane w tekst napisany bardzo ładnym, przyjemnym w odbiorze językiem, nieco ustylizowanym tak, by pasował do konwencji.
Biorąc tylko to pod uwagę, nie dostrzegam wielu aspektów, które wymagałyby doszlifowania. Jednym jest to, że tekst nie uwzględnia faktu, że czytelnicy, w przeciwieństwie do narratora, nie żyją w świecie przedstawionym – nie będą znali rządzących nim praw dopóki Ty, jako autor, nie zdecydujesz się im ich wyjaśnić. I tak przykładowo wzmianka na początku tekstu, że jedna z czarodziejek panowała nad magią zieloną, a druga nad niebieską, nic mi nie mówi. Nie wiem, na czy, te rodzaje magii polegają ani czym się różnią.
Drugim elementem byłoby stwierdzenie wprost jednego z dzieci, że jego zdaniem to bajarz jest Hordrrigiem – może by z tego zrezygnować, dać mniej bezpośrednie podejrzenie? Zresztą, dam głowę, że i bez tego nie tylko ja, ale i każdy inny czytelnik pomyśli o tym samym, co to dziecko, nawet bez tej wypowiedzi ; )
Mimo to, czuję pewien niedosyt związany z ubraniem tej historii w opowieść bajarza. Z założenia historie przekazywane ustnie nie mogły być za długie – pewnie przede wszystkim po to, żeby zdążyć opowiedzieć całość podczas jednego wieczoru. Mam wrażenie, że Twoja historia sporo na tym traci. Opowiadając akapitami opisów dłuższych okresów czasu, zamiast ciągiem konkretnych, dziejących się tu i teraz scen, nie tylko upraszczasz historię, ale również spłycasz sylwetki bohaterów i emocje, jakie mogłyby wzbudzać ich tragedie. Czemu więc ograniczać się taką formą? Jako pisarz, który może uwiecznić swoją historię w tekście, masz cały czas świata na opowiedzenie historii – tak długiej i rozbudowanej, jak tylko byś zapragnął. Gdybym więc miała podsumować – uważam, że masz już całkiem dobry warsztat, masz dryg do tworzenia bohaterów i historii, które mogłyby poruszać serca i umysły – jedyne co, to polecam spróbować nie ograniczać do tak stosunkowo krótkich, uproszczonych opowieści.
Pozdrawiam i życzę zapału do dalszej pracy!
PS Zapomniałam wcześniej napisać, że nie tylko zakończenie, ale początek również bardzo mi się podobał - akapit wyjaśniający powody płaczu Bronko naprawdę mnie porwał!
Błędy tekstowe są drobne, np. „Oba światła zalały dziecię i otuliły go poświatą.” – powinni być „otuliły je”. Myślę jednak, że przy uważnej lekturze uda Ci się je wyłapać ; )
Od: Pióroman Writerka
twarz żeńska
02.01.2021
Witaj.

Cieszy mnie tak dobra opinia i tak wiele trafnych podpowiedzi sugestii. Przyjąłem do wiadomości i na pewno przemyślę.
Te opowiadanie miało być krótkie i stylizowane na opowiadanie legendy oraz miało wprowadzać do kolejnych opowieści o Horddrigu To jest mój celowy zabieg. Najwidoczniej nie do końca to przemyślałem ale rozważę Twe uwagi. Dzięki
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
09.12.2020
Witaj!
Wstęp jest dość interesujący, zgrabnie napisany. Potem pojawiła się wzmianka o klątwie i prośba Bronko do czarodziejek o pomoc, aby zdjęły ją z jego syna.

"– W jednym zgadzamy się obie. Dopóki nie przeleje krwi, śmierć będzie się trzymała od niego z daleka, jednak gdy tylko przeleje krew żywej istoty, jego jedyną partnerką będzie śmierć. – Nigdy nie zazna szczęścia i zawsze będzie samotny." - W pierwszym momencie pomyślałam sobie, że te czary to jednak nic nie dały ani nic nie złagodziły, skoro Horddriga tak czy inaczej czeka taka ponura przyszłość. Śmierć ma kroczyć za nim krok w krok, ale potem mówią, że dopóki nie przeleje krwi, to śmierć będzie się trzymać od niego z daleka... Można by to jakoś inaczej ująć, w jedną kwestię... Ten fragment o śmierci kroczącej za nim krok w krok brzmi dobrze, ale ja bym chyba zostawiła tylko ten drugi fragment... Albo że śmierć będzie go prześladować, jeśli tylko przeleje czyjąś krew.

"Nadszedł czas młodzieńczego buntu. Jak na prawdziwego krasnoluda przystało, na twarzy Horddriga pojawił się zarost. Był z niego dumny i starannie go pielęgnował. Coraz bardziej ciągnęło go do wojaczki." - Czegoś mi chyba brakuje w tym fragmencie... Fajne są te zdania o buncie i pielęgnacji zarostu, a potem nagle taki przeskok, że go do wojaczki ciągnie... Jakby to miało coś wspólnego z tą brodą ;)

"– Powiedz mu.
Bronko drgnął, słysząc głos swojej żony. Nie spodziewał się, że była w pobliżu i słyszała ich kłótnię.
– Nie – warknął.
– Jest inteligentnym młodym krasnoludem, zrozumie.
– Nie.
– Stracisz go. Pamiętasz, jaki ty byłeś w jego wieku?
– Taki sam jak on – przyznał ze smutkiem.
– Powiedz mu." - podobają mi się dialogi, dość krótkie, konkretne, bezpośrednie. Dobrze się je czyta, nie spowalniają akcji, a wręcz dodają energii. Podoba mi się potem dalszy fragment, w którym Bronko w końcu postanawia wyjawić prawdę synowi, lecz czeka z tym do rana, a w międzyczasie jego syn postanawia wyruszyć, aby zabić Bazyliszka.

Przejdę teraz do wyjaśnień matki Horddriga na temat klątwy.

"Któregoś razu pozbawił życia o jedno istnienie za dużo i została na niego rzucona klątwa. Miał nie zaznać szczęścia do końca życia. " - brakuje mi wyjaśnienia, kto na niego rzucił tę klątwę, kogo tak mocno wkurzył swoim zabijaniem - Boga? jakąś dobrą wróżkę? inną fikcyjną postać?

"– Dlatego ojciec chciał mnie powstrzymać, dlatego pierwszy zadał cios, poświęcił swoje życie dla mnie – powiedział z ciężkim bólem Horddrig." - można się teraz zastanawiać, czy da się zmienić przeznaczenie - czy gdyby ojciec powiedział mu zawczasu o ciążącej nad nimi klątwie, to czy syn wziąłby sobie to do serca, czy mimo wszystko zrobił to, co od początku planował.

Końcówka bardzo fajna, może nawet nieco zaskakująca ;)

Ogólnie tekst bardzo mi się podoba, ciekawa historia, fajnie napisana i przede wszystkim spójna.

Pozdrawiam!


Od: Pióroman Katarzyna B
twarz żeńska
09.12.2020
Cześć
Dzięki wielkie za komentarz i konstruktywne uwagi. Jeżeli chodzi o wątek skąd pochodzi klątwa i od kogo, fakt tekst tego nie wyjaśnia, ale umyśliłem sobie że będzie to seria opowiadań o Horddrigu. W tych opowiadaniach bohater będzie dążył do uwolnienia się od klątwy i dotarcia do jej początku. Mam już kolejne dwa opowiadania napisane.
Pozdrawiam.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
09.12.2020
O, no to świetnie, że jest kontynuacja, chętnie poczytam ;) Powodzenia!
Od: Pióroman Katarzyna B
twarz żeńska
24.11.2020
Początek mnie bardzo zaciekawił. Od pierwszego zdania wzbudzane były emocje. To, że zaczęłaś od łez sprawiło, że byłam od razu ciekawa historii i dlaczego on płacze. Z chęcią czytałam dalej, aby dowiedzieć się o co chodzi z tą klątwą. Cały początek bardzo dobrze mi się czytało i jest on moim ulubionym fragmentem.
Czytając jak płacze i jak pada na kolana czułam się trochę niezręcznie, bo na początku opowiadania jest dla mnie jeszcze całkowicie obcą osobą, a ja widzę tak bardzo prywatne chwile słabości. Wzbudzało to jednak we mnie trochę lekką fascynację.
W dalszej części płynnie się czyta, ale mogłoby być odrobinę więcej opisów otaczającego ich świata Fajnie, że opisujesz reakcje bohaterów.
Nie do końca wczułam się w relacje między nimi. Brakuje mi chyba jakiejś próby pogodzenia się, czegoś oprócz kłótni .
Wciągnęło mnie, zwłaszcza na początku. Szybko się czytało. W środku miałam poczucie, że strasznie to przewidywalne, ale jednak pod koniec mnie trochę zaskoczyło. Czytałam to z nadzieją, że nie sprowadzi na siebie klątwy, ale dobrze wiedziałam, że to zrobi. Brakowało mi przeciwwagi dla przekonania, że zabije kogoś i przekleństwo spadnie na niego.Przydały by się sceny, które sprawiały by, że czytelnik nie wie co się stanie, chociaż odrobinę to poczułam jak opisałeś tarczę, bo przemknęło mi przez myśl: jak go nie dźgnie, tylko sprawi, że swoim wzrokiem sam się zabiję, to teoretycznie krew się nie rozleje. Można by było z tym na przykład coś zrobić.
Mimo tej lekkiej przewidywalności w środku, to i tak mnie zaskakiwało, czułam że czytam coś nowego, ciekawego - zwłaszcza na początku i na końcu.
Zakończenie mnie pozytywnie zaskoczył tym, że to legenda, i tym, że możliwe, że to bajarz jest Horddrigiem. Jednak zaczęłam się zastanawiać czy dzieci są przy nim bezpieczne.
W ostatnim zdaniu jednak coś bym zmieniła, bo nie brzmi mi ono dobrze, np zamieniłabym tylko na jedynie.

"Nie mam pojęcia. Krążyły później plotki i legendy o nim, ale nie mam pojęcia czy są prawdą." powtarza się nie mam pojęcia. Możehttp://www.pioromani.pl/3k_tekst.phpsz zastąpić ostatnie np. nie wiem.
Od: Pióroman Sagitila
twarz żeńska
25.11.2020
Cześć.
Dziękuję za poświęcenie czasu na mój tekst.
Bardzo mnie cieszy, że wywołał w Tobie tyle emocji. Bardzo pozytywny komentarz. Miód na moje serce.
Klątwa musiała przejść na Horddirga gdyż pisząc ten tekst w głowie miałem dalsze losy krasnoluda i powstały jeszcze dwa opowiadania.
Jeszcze raz wielkie dzięki.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
23.11.2020
Cześć,
Pierwszą scenę opisałeś/łaś poprawnie, jednak nie do końca przemawia do mnie. Pierwszy akapit zapowiada się dobrze, jednak później odnoszę wrażenie, że fabuła wypłaszcza się, wkraczają jakby zdawkowe dialogi stylizowane na mędrców high fantasy. Styl języka działa, sama ich konstrukcja już nie.

Później klimat się naprawia - zdecydowanie masz niezłe pióro do opisów. Nie wiem, czy czas fabularny nie leci trochę zbyt szybko. Spokojnie można to rozbić na kilka dobrych rozdziałów. Swoją drogą tutaj zaciera się nieco poczucie czasu: nie wiem czy to trwa miesiącami, czy latami. Wskazówkę daje dopiero fragment
cytat„Nadszedł czas młodzieńczego buntu.”
, czym wnioskuję, że ma kilkanaście lat. Psychologia młodego jest super opisana, gdyby pominąć galopujący czas akcji, w którym nie ma miejsca na rozwlekłe opisy.

cytat„– Tam zbierają się różne szumowiny i chleją wińsko, a po alkoholu bywają niebezpieczni – mawiał synowi.”
Ta wypowiedź jest wcale dobra, spróbuj może przestawić szyk, na przykład [i]"Tam zbierają się różne szumowiny - mówił synowi. - Chleją wińsko i bywają niebezpieczni."[/i]

W rozmowie z kuźni brakuje mi w tym emocji, trochę dynamiki i zagłębienia się w temat. To brzmi jak partia tenisa stołowego. Dalszej rozmowie brakuje didaskaliów [i]"ciężko westchnął; spojrzała mu w oczy"[/i] oraz głębi. Nie czuję, by była to bardzo ważna sprawa, ot przypadkowa rozmowa w tle wydarzeń.

W jednej perykopie mamy pięciokrotnie użyte słowo "Bazyliszek" w różnej odmianie. Staraj się raczej używać zamienników, typu [i]potwór, monstrum, bestia[/i], czy też jak na Bazyliszka przystało - [i]jaszczur[/i], bo jest z tego gatunku.

Podobają mi się dialogi po w/w Bazyliszku, mają emocje, psychologię i trochę więcej dynamiki.

Samemu starciu brakuje dramatyzmu, wydaje się błahostką, która zajęła nie więcej niż kwadrans. Syn oczekiwał jakiejś odpowiedzi, winien usłyszeć ciszę.
cytat„Bazyliszek padł martwy.”
To można zastąpić bardziej metaforycznym [i]"Kanały wypełnił głuchy huk, po którym nastała cisza."[/i] Nie wszystko trzeba podawać wprost. W kuźni przydałoby się więcej dramatyzmu, wniknąć z psychologię bohatera nieco głębiej.

Takiego zakończenia się nie spodziewałem. To niejako tłumaczy biegnący styl snucia powieści. Jest dobre, w mojej opinii, druga najlepsza scena, zaraz po scenie walki.
Od: Pióroman marcelloartist
twarz męska
23.11.2020
Cześć.
Dzięki za wnikliwe i rzetelne przeanalizowanie tekstu. Otworzyłeś mi oczy na kilka podstawowych kwestii. Wezmę sobie do serca te praktyczne rady.
Hej.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
22.11.2020
Cześć! Początek historii zaciekawił mnie, mimo niezbyt szczęśliwej budowy:
cytat„Pierwszy raz płakał, gdy jego żona urodziła mu pierwszego syna i okazało się, że zmarł zaraz po porodzie. ”
To zdanie jest trochę zagmatwane, bo gdzieś ginie podmiot i nie wiadomo, czy to bohater zmarł, czy syn. W następnym zdaniu jest już mowa o kobiecie, kiedy ten podmiot znowu się miesza. Wstawiłabym na początku imię żony, wtedy czytałoby się płynniej.
Dialogi w tej historii odrobinę odstraszają, zwłaszcza na początku. Razem z patetycznością przeplata się ich sztuczność, brakuje im też odrobinę lepiej rozwiniętych opisów.
cytat„  – Proszę was, o wielkie i potężne czarodziejki, o błogosławieństwo dla mojego syna i zdjęcie klątwy z niego, ciążącej na mnie i mojej rodzinie. ”
Ta wypowiedź jest po prostu nienaturalna i można ją było skonstruować w inny sposób, by zabrzmiała równie podniośle.
Bohaterów właściwie nie udało się do końca wyczuć, wpasowali się bowiem w pewien schemat: troskliwej matki, stanowczego ojca i niepokornego syna. Brakowało im kilku cech, które ukazałyby ich wyjątkowość i charakter.
Opisy były zrozumiałe, jednak widocznie okrojone na ile to tylko możliwe. Przez to świat przedstawiony wydaje się mało rozbudowany. Mimo to historię czytało się lekko, czuć w niej atmosferę bajki, gawędy. Trudno jest jednak uwierzyć w to, co wydarzyło się w historii. Gdyby nie wulgaryzmy, wpasowane według mnie trochę na siłę, opowiadanie wydawałoby się po prostu bajką dla dzieci, z prostą fabułą, magicznymi stworzeniami i niespotykanym rozwiązaniem.
Już wcześniej wspomniałam o schematach postaci, jednak teraz chciałam nawiązać do tego, że cała fabuła nie jest zbyt nowatorska. Jest przewidywalna, niemal od początku, kiedy tylko dowiadujemy się o klątwie spoczywającym na młodym krasnoludzie, można się domyślić, że bohater na pewno, świadomie lub nie, zrobi wszystko, by tą klątwę ją wypełnić.
Zakończenie było dla mnie sztucznie przedramatyzowane i jednocześnie nie wywołujące emocji – nie wystarczy napisać tylko, że bohaterowie płaczą lub łkają, żeby pokazać, że są załamani. To, co się działo, gryzło się z ich zachowaniem i dlatego wobec całego tekstu mam mieszane odczucia.
Podoba mi się jego ogólna forma, jednak wiele rzeczy w stylu autora wymaga rozwinięcia i wypracowania. Szczególnie jeśli chodzi o budowanie atmosfery i opracowywanie zaskakujących zwrotów akcji oraz fabuły, która nie powielałaby utartych już ścieżek.
cytat„Bronko, padł”
cytat„Bronko, zaprosił je do salonu”
Przecinek nie jest tu potrzebny, ponieważ jest to proste zdanie, składające się tylko z podmiotu i orzeczenia. Nawet w wymowie, kiedy opowiadamy że „ktoś coś robił" nie zatrzymujemy się naturalnie po wypowiedzeniu imienia.
cytat„kuźnie”
cytat„racje”
Gubisz czasem ogonki przy odmianie
cytat„Nic nie było tak, jak zaplanował sobie.”
Niepoprawny szyk słów
Od: Pióroman Shin
twarz żeńska
23.11.2020
Cześć.
Dziękuję za poświęcenie czasu na mój tekst.
Obiecuję, że przemyśle uwagi i mam nadzieję, że wyciągnę wnioski.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
13.11.2020
Cześć

Na początek powiem tylko, że fantastyczne imię wymyśliłeś. Bronko jest wspaniałe. A teraz zajmę się komentowaniem.

Fabuła

Mamy zarysowany scenariusz i tego się trzymasz. Jak to w tego typu gatunku, pojawia się klątwa i próba jej odczarowania. Niestety nie można całkowicie znieść klątwy tylko nieco ją zmienić (to mi dosyć przypomina Śpiącą Królewnę i zacięcie się wrzecionem - możliwe, że jest to celowe). Dla mnie ta fabuła może być. Mamy okres sielanki, dorastanie Horddriga i jest wszystko w miarę dobrze. Nie rozumiem jedynie, dlaczego syn nie może dowiedzieć się o klątwie. Myślę, że to by mu pomogło, tylko nie byłoby opowiadania :) No i później pojawił się Bazyliszek. Fajnie, że go wyciągnąłeś. Tak na marginesie zachęcam do obejrzenia na youtube Legendy Polskie - Bazyliszek (dosyć śmieszne i krótkie). I jak to Bazyliszek, sprowadził na ludzi tragedię. Najgorsze jest to, że zabicie go przez Horddriga nic nie dało. Nie podobało mi się to, bo chciałbym dobre zakończenie. No, ale cóż zrobić. To Twoje opowiadanie:)

Przy okazji chciałem tylko zauważyć, że pojawia się tam delikatny humor, takie przymrużenie oka i to mi się podoba.

Opisy

Opisy wydają się być wystarczające. Nigdy nie przepadałem za nadmiarem opisów i tutaj tego nie ma. Opisy są po prostu takie jak trzeba.

Postacie.

Mamy Bronko (cudne imię). Bohater z krwi i kości. Dobrze opisany zewnętrznie i wewnętrznie. , Jest Horddrig, także dobrze go opisałeś, przy okazji opisu jego charakteru, pokazałeś także jaki Bronko był za młodu. dobry to zabieg, że tak powiem. Żona Bronko jest jakby troszkę z boku, ale to nie przeszkadza, a Bazyliszka wszyscy znamy, więc jego opis chyba byłby zbędny.
Czyli jest dobrze.

Atmosfera.

Atmosfera jest i to się czuje. Czuję trochę lekkości i delikatnego humory, jednocześnie jest też przemycone nieco więcej. W każdym bądź razie atmosfera idealnie wpasowuje się w fabułę.

Dialogi.

Dialogi są fajne, posuwają akcję do przodu, więc spełniają podstawowe warunki i zamieszczenia.

Spójność/konsekwentność

Opowiadanie jest spójne i konsekwentne

Koniec

Tak jak już pisałem wcześniej, chciałbym optymistyczne zakończenie, a tu takiego nie było. Trochę szkoda, nie oznacza też, że zakończenie jest złe, bo jest dobre, tylko niestety pesymistyczne.

Podsumowując, opowiadanie fajne i dobrze się je czyta.

Uwagi techniczne i inne.

Bronko jeszcze przez długi czas bił się z myślami, w końcu przyznał żonie racje. – raczej "rację"

pozdrawiam
Od: Pióroman Kemilk
twarz męska
13.11.2020
Dzięki wielkie za konstruktywny komentarz. Tchnęło optymizmem. Po Twoim komentarzu pojawił się uśmiech na mej twarzy. Jeszcze raz dzięki.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
12.11.2020
Ciekawe opowiadanie, uwielbiam krasnoludy, więc czytałam z zainteresowaniem :) Postacie są ładnie nakreślone, bez zbędnych opisów – z wyjątkiem żony Bronka. Myślę, że trzeba byłoby się nad nią bardziej pochylić, bo na końcu opowieści jej wkład w historię jest większy. Przydałoby się chociaż imię, bo wydaje mi się, że nie ma…
Nie przeszkadza mi pojawienie się Bazyliszka - czyli istoty, która jest już mocno przerobiona w kulturze, bo wypadło to bardzo zgrabnie i ten wątek jest ładnie wpleciony w całość. Chętnie posłuchałabym kolejnej legendy związanej z postacią Horddriga, a zakończenie, w którym pojawia się sugestia, że to bajarz nim jest, jest ładnym zaskoczeniem, bo oznacza to, że Horddrigowi udało się dożyć sędziwego wieku. Ale wzbudza to mój niepokój, bo martwię się o domostwo(?), w którym obecnie przebywa, z tego względu, że fatalizm postaci krasnoluda sugeruje, że dzieciom i innym domownikom stanie się krzywda. Może spłonie ich dom, czy coś... Więc chyba lepiej by było, gdyby bajarz nie był Horddrigiem.
Język jest bardzo przejrzysty i zrozumiały, całość ma dobry rytm. Przeszkadza mi jedynie wyrażenie "wszystko się popieprzyło" – ton opowiadania jest neutralny i kulturalny, wulgaryzmy wprowadza chyba tylko postać Bronka, dlatego to wyrażenie ujęłabym w kursywę, jako zapis jego myśli…
Znalazłam jeden błąd, dosyć ważny. Otóż, na początku dowiadujemy się, że Bronko płakał 2 razy, w tym raz, gdy tuż po porodzie zmarło ich dziecko. "Potem przez długi czas [żona] nie mogła zajść w ciążę, aż w końcu udało się. Urodził mu się [zdrowy] syn". Pod koniec opowiadania jest wypowiedź matki Horddriga, z której dowiadujemy się, że "wszystkie dzieci, jakie powiła umierały zaraz po urodzeniu" - wynika z tego, że było ich więcej niż jedno. Bronko nie płakałby wówczas 2 razy, tylko dużo więcej.

Jest trochę powtórzeń, nad którymi warto popracować:
- "pierwszy": „pierwszy raz płakał, gdy jego żona urodziła mu pierwszego syna (...)”
- "kryształy" : „wyciągnęły kryształy magiczne. Jedna z nich władała zieloną magią, a druga błękitną. Skierowały kryształy w stronę dziecięcia i zaczęły mamrotać zaklęcia. Po chwili kryształy zapłonęły,”
- "(...) do fachu kowala. Młody Horddrig miał talent do kowalstwa (...)"
Literówki/interpunkcja:
- "opuść kuźnie" - kuźnię;
- "Za chwilę skończą się nam oszczędności albo będziemy klepać biedę, albo będziemy musieli opuścić to miasto" - dałabym kropkę po "oszczędności" i od pierwszego "albo" nowe zdanie;
- "Horddrig. - Domyśliła się." - domyśliła się.

Podsumowując, podobało mi się Twoje opowiadanie, jest ciekawe i zgrabnie napisane. W całości przeszkadza mi tylko element, który pojawia się często, w różnych filmach na przykład, czyli "powinienem był ci powiedzieć", "chciał mnie ocalić", itd. Zawsze mnie to drażni, bo jest to strasznie oklepany motyw, i tak jest też w przypadku tego opowiadania - nie będę ukrywać, ale poza tym – bardzo ładne i życzę powodzenia w dalszych pracach :)
Od: Pióroman Sliwka
twarz żeńska
12.11.2020
Dzięki wielkie. Zwróciłaś mi uwagę na bardzo ważny element który całkowicie przegapiłęm : Znalazłam jeden błąd, dosyć ważny. Otóż, na początku dowiadujemy się, że Bronko płakał 2 razy, w tym raz, gdy tuż po porodzie zmarło ich dziecko. "Potem przez długi czas [żona] nie mogła zajść w ciążę, aż w końcu udało się. Urodził mu się [zdrowy] syn". Pod koniec opowiadania jest wypowiedź matki Horddriga, z której dowiadujemy się, że "wszystkie dzieci, jakie powiła umierały zaraz po urodzeniu" - wynika z tego, że było ich więcej niż jedno. Bronko nie płakałby wówczas 2 razy, tylko dużo więcej.

Cieszy mnie to, że nabrałaś ochoty na dalsze losy Horddriga. One są napisane. Pewnie zaniedługo je wrzucę.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
13.11.2020
To czekam :) Pozdrawiam!
Od: Pióroman Sliwka
twarz żeńska
12.11.2020
Cześć!
Przede wszystkim, pierwsza część opisu jest w miarę zachęcająca, druga to niestety masło maślane, które nic nie wnosi. O literówce nie wspomnę.

Co do samego początku - pierwsze zdania nie są żadnym hakiem, nie są też jakieś złe - po prostu czytając je już spodziewam się sztampowego, typowego opowiadania jakich widziałem setki. Musisz też zastanowić się czy my jako czytelnicy w ogóle musimy wiedzieć o tych problemach z zajściem w ciążę. Jeśli uważasz, że tak - możesz to zostawić, choć lepiej napisać to w sposób, który dla mnie (czytelnika) będzie mniej obojętny. Jeśli to jest zbędne, szanuj czytelnika i oszczędź mu takich rzeczy.

Już po kilku zdaniach ma odczucie bardzo leniwego pisania. Sam jestem ogromnym fanem minimalizmu, ale taka eskalacja akcji i skrócenie brzmi bardzo leniwie "(...) . Wiedział, że jest przeklęty, dlatego też niezwłocznie ściągnął do swej chaty dwie czarodziejki."


Jaka czarodziejka, gdzie one są w ogóle? O czym ty do mnie rozmawiasz?
"do nowo narodzonego syna. " - tzn gdzie? są w burdelu?

tej to znaczy jakiej klątwy? - rozumiem, to mogłoby być zagranie pod suspens i dowiemy się z czasem, ale może działać jeśli czytelnik jest zaangażowany w tekst. Ja na razie zupełnie nie jestem.

" w geście opieki" - tzn jakim?


"kryształy magiczne. Jedna z nich władała zieloną magią, a druga błękitną." - ta magia ma coś wspólnego z tymi kryształami, czy jak?
Moim zdaniem jesteś na naprawdę dobrej drodze do robienia bardzo fajnych opisów, widać, że masz na to koncepcję, ale same opisy i pisanie kuleje. Najszybszym sposobem na poprawę tego jest po prostu jak najwięcej świadomie czytać. Czytaj, zwracaj uwagę co lubisz, a co nie - analizuj dlaczego tak jest i za jakiś czas zobaczysz ogromną różnicę.

"modlić do wszystkich bóstw, jakie znał." - tzn jakich? Albo "jakie"?
" Zaklęcia trwały kilka godzin." - jakie zaklęcia?
"zaprosił je do salonu" - salonu w burdelu czy gdzie? Bo nadal nie mam wyobrażenia gdzie to jest.

"proponując coś do jedzenia i poczęstował miodem pitnym na wzmocnienie sił." - to jest fajny niuans, który ogólnie zapewnia zwykle immersje i sprawia, że opowieść jest dużo bardziej przekonująca. Ale niestety najpierw musi mieć podstawy. (jednak takie perełki są dobre i moim zdaniem pokazują, że naprawdę jest tam potencjał, tzn. w Twoim pisaniu i rozumowaniu podczas pisania. Brakuje tylko warsztatu, ale to można akurat najłatwiej nadrobić. Tym bardziej, że nie rozgadujesz się, jak większość wannabe pisarzy, którzy do tego sami nie czytają - wręcz przeciwnie. Jesteś oszczędny, a to bardzo bardzo bardzo ważna i rzadka zaleta i szanuję za nią. Z resztą zobaczysz pewnie po innych tekstach jak inni piszą i się rozgadują nie myśląc o czytelniku i nie szanując jego czasu. Ty robisz odwrotnie - to bardzo bardzo dobrze. Dopracuj tylko warsztat i będzie zjawiskowo. Poważnie. Obiecuję. )
"Jakim wodzem?" - no właśnie, jakim wodzem? Są w wiosce indian czy gdzie, bo nadal nie wiem.

Naprawde, bez sensu, że ciągle wspominasz o klątwie, a ja nadal nic nie wiem. Zrozumiałbym sens tego jeśli zrobiłbyś to raz czy dwa. Ale to jest naprawdę słabe "klątwa klątwa klątwa" , ale nie wiemy jaka.
" jak za dobrych czasów." - tzn jakich czasów? Bo ciągle coś mówisz, sugerujesz, ale realnie my nic się nie dowiadujemy, nawet akcja nie idzie do przodu. Po prostu sobie mówisz (narrator) i tyle.

łody Horddrig miał talent do kowalstwa, ale niestety nie miał do niego serca. Jedynym zamiłowaniem obdarzał sztukę wytwarzania mieczy." - to jednak miał to zamiłowanie do kowalstwa czy nie?
" Kolejnym powodem do niepokoju i spędzania snu z powiek był fakt, iż młody Horddrig poświęcał wolny czas na wysłuchiwanie opowieści o pojedynkach, walkach i potyczkach." - i co w tym takiego niepokającego? Oczywiście, nadal nie mamy pojęcia jak wygląda świat, ale nawet gdybym sam miał jakiś stworzyć to biorąc pod uwagę inne zjawiska, których użyłeś do tej pory to bardzo wątpliwe żeby w takim świecie takie rzeczy były niepokojące.

Dialogi same w sobie są poprawne, lepsze niż większość randomowych amatorów - ale jednak nie brzmią przekonująco, przykład "
– Ojciec – zagadnął któregoś dnia podczas pracy w kuźni.
– Co tam?
– Chcę się uczyć fechtunku – powiedział Horddrig i z obawą spojrzał na ojca, wyczekując jego reakcji.
"
Trochę to przypomina strukturę dowcipu "przychodzi ktoś do kogoś i ten ktoś mówi (...)"

"– Walka do niczego dobrego nie prowadzi, ciągnie za sobą tylko śmierć, ból i cierpienie." - to wcale nie jest kliszowe, wyróżnia się od wszystkich innych opowiadań.
"Bronko, udawał obojętnego, jednak w środku, aż dygotał ze strachu, z ledwością unosił młot." - dygotał? To ma aż takie ptsd? Tak czy inaczej, zupełnie nie jestem w stanie tego odczuć, niestety, ale emocjonalnie w ogóle nie jestem zaangażowany w tekst.

Niestety, ale nie przemawia do mnie ta "wzniosłość" i te inne rzeczy które próbujesz zrobić (strona 5 i 6). Rozumiem to, uważam, że to dobry pomysł, ale jednak wykonanie po prostu trąci kliszą i kiczem, do tego dochodzi brak zaangażowania, którego zupełnie we mnie nie wzbudziłeś. Sam pomysł jednak dobry. Ogólnie podobają mi się te przeskoki ze sceny do sceny - albo raczej podoba mi się pomysł. To naprawdę bardzo fajny pomysł, dodaje dynamizmu i pcha akcję do przodu. Na pewno sugeruję tego nie porzucać i dalej brnąć w taką konwencję, ponieważ u większości ludzi tego się nie zobaczy (mówię poważnie i nie ironizuję teraz). Niestety trzeba popracować nad wykonaniem.
Sama konwencja takiej lekko gawędziarskiej opowieści moim zdaniem również jest znakomitym rozwiązaniem. Czepiam się jedynie wykonania.

"Bronko podszedł do syna i odsunął go na bok. Nie stawiał oporu. Oczom Bronko ukazał się ciężki miecz z rodzinnymi runami, który leżał na metalowej tarczy. Tarcza była tak mocno wypolerowana, że odbijała obraz jak lustro." - kolejny znakomity pomysł i wątek. Ogromna szkoda, że wykonanie kuleje - ale to naprawdę można poprawić więc się nie łam. Pomysłowośc i rozumowanie w pisaniu natomiast dużo trudniej jest rozwinąć.
" – Idę zabić bazyliszka – oświadczył Horddrig.
– Chyba żartujesz. Lepsi od ciebie próbowali i nie dali rady, a ty oświadczasz sobie, że idziesz zabić bazyliszka." - no właśnie, bardzo to kliszowe i nie-przekonujące. Poza tym niby czemu miałby iść zabić potwora i być w tym lepszy niż ktokolwiek? Nie dostaliśmy żadnego foreshadowing, które sprawiłoby żeby miało to dla mnie sens kiedy to czytam. Czytam sobie dalej i czytam i cały czas powtarza się to samo - to w sumie będzie moją uwagą końcową. Dostajemy tutaj bardzo kliszową, wręcz kiczowatą historię, w której pojawia się kilka rozwiązań i pomysłów, które naprawdę byłbym w stanie kupić, ale które (i historia sama w sobie) są niestety wykonane bardzo słabo.

I tutaj jest moje ALE, te pomysły i rozwiązania, mimo braku warsztatu - to jest coś co jest naprawdę rzadkie i wyjątkowe. Co więcej, sądzę, że Twój sposób pisania (o ile go dopracujesz) jest w stanie sprawić, że nawet taka względnie bardzo kliszowa historia robi się ciekawa, a czytelnik zaangażowany. Poważnie. A chyba ze wszystkiego tego szanują Twój nawyk oszczędności - większość pisarzy ma odwrotny nawyk (który jest tragiczny). Niektórzy nigdy go nie nabywają, sądzę, że naprawdę masz znakomite ( i bardzo rzadkie) pisarskie wyczucie - brakuje jednak warsztatu.

Na pewno nie łamałbym się i nie poddawał, bo sądzę, że możesz pisać naprawdę dobrze (wyjątkowo dobrze, a nie po prostu poprawnie).
Bardzo polecam czytać (dobre rzeczy, a nie wzorować się na współczesnej polskiej literaturze. To niestety smutna prawda. Tam, nawet w popularnych dziełach, znajdziesz masę rozciągania tekstu i ogólnie słaby skill. Moim zdaniem stać Cię na dużo więcej, dlatego polecam szukać dalej). Czytaj, rozkmiń sobie tak około 3 autorów, których uważasz za wzory, analizuj ich pisanie itp itd. Jeśli chcesz, możesz nawet próbować ich trochę naśladować. Tak czy inaczej, zwracaj uwagę na to co Ci się podoba i na to co Ci się nie podoba (tu przydatne są takie grupy jak ta, jest masa fatalnych tekstów). Moim zdaniem przy ogromnym wysiłku - bo niestety pisanie wymaga "Ogromnego wysiłku", a nie odrobiny i lepiej od razu zdać sobie z tego sprawę - będziesz w stanie pisać naprawdę zjawiskowo, głównie przez to, że Twoje pisanie ma pewną magię(pomysłowość i wyczucie), której brakuje nawet dobrym autorom, a już na pewno popularnym autorom w Polsce. I to chyba tyle : )
Ach! jeszcze może jedna rzecz - bardzo szanuję strukturę trzech aktów, nie wiem czy zrobiłeś to celowo, ale gdyby nie zważać na braki warsztatowe, utwór jest naprawdę bardzo sprytnie zbudowany (to jest to wyczucie, o którym mówiłem). Już samo to sprawia, że czyta(łoby) się go bardzo fajnie. Samo to jak przechodzisz od sceny do sceny również jest bardzo dobry. Bardzo byłbym ciekaw jakby wyglądała ta praca mniej więcej po roku Twojego dopracowywania warsztatu.
Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego!
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
12.11.2020
Profesjonalny komentarz. Dzięki wielkie. Jak stwierdziłeś opowiadanie trąci kliszą i kiczem, może dlatego że jest oparte na polskiej legendzie. Któregoś dnia wpadłem na pomysł odświeżenia polskich legend i tak powstały opowiadania o Horddrigu. Jest ich więcej.
Jeszcze raz wielkie dzięki. Uwagi wezmę sobie do serca.
Od: Autor Tomasz R Czarny
twarz męska
12.11.2020
Myślę, że nie z powodu tego na czym jest oparte, ale tak jak wielokrotnie powtarzałem, z powodu wykonania (formy, a nie treści).
Tak czy inaczej - trzymaj się i życzę wszystkiego dobrego!
Od: Pióroman Fortune
twarz męska
12.11.2020
Myślę, że nie z powodu tego na czym jest oparte, ale tak jak wielokrotnie powtarzałem, z powodu wykonania (formy, a nie treści).
Tak czy inaczej - trzymaj się i życzę wszystkiego dobrego!
Od: Pióroman Fortune
twarz męska