Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 34
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Zenonikonka kopiowania

Autor: Korkondo twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Gdybym miał napisać opowiadanie, to nie wiedziałbym o czym. Skoro nie znam tematów na opowiadanie, to weźmy pierwszy z brzegu.
Wyszedł z domu Zenon. Zjadł zupę, rosół konkretnie, a cóż innego, przecież to tylko opowiadanie, i postanowił odetchnąć świeżym powietrzem. Przy okazji rozprostuje kości, przemyśli swoje postepowanie, o przydatności spacerów dla procesu trawienia człowieka nie wspomnę.
Wyjątkowo jak na kraj, w którym Zenon mieszkał, drugie danie nie następowało natychmiast po pierwszym, na które, już wcale nie wyjątkowo, był wspomniany wcześniej rosół. Jeśli chodzi o Zenona, to czasy w których bez problemu zjadał dwu daniowy obiad dawno miał za sobą.
Poszedł więc na spotkanie z nieznanym, nigdy bowiem nie wiemy co czeka na nas za rogiem, w celu oczekiwania na to co znane – drugie danie, o którym więcej będzie później.
Trampki Vans, różowy t-shirt Adidasa i praktyczne i niezwykle wytrzymałe spodnie wymyślone z myślą o górnikach i farmerach, dzisiaj zwane dżinsami albo innymi jeansami – oto jak ubrany był Zenon. Może to dziwić, gdyż przez specyfikę imienia oraz przedstawione chwilę temu nawyki żywieniowe,

1




Zenon mógł uchodzić dotychczas za starszego pana zwanego wszem i wobec, ale nie wprost, starym dziadem.
Nadal jest to możliwe – nie znamy bowiem szczegółów - mało jest jednak starszych panów, czy tam starych dziadów, czy może dziadziów, którzy ubierają się we wspomnianym stylu.
Nasz bohater kontynuuje marsz. Wychodząc nie zamyka drzwi na klucz – nie ma potrzeby. Nie ma przecież ludzi tak ubranych, spożywających dwu daniowe obiady rozpoczynające się rosołem bez kostki oraz z kurczaka zagrodowego – o tym wcześniej nie było mowy – a żyjących samotnie.
Skoro wiemy już, że Zenek, dotychczas zwany Zenonem lub naszym bohaterem – jak różnie można bowiem mówić o tym samym człowieku – żyje z kimś, wcale nie dziwimy się potrzebie krótkiego spaceru.
Deszcz nie pada, nie jest też zimno, wiatr nie wieje za mocno i w ogóle pogoda jest niezła – tego jednak domyślamy się po ubiorze naszego bohatera. Nikt oczywiście nie mówił, że kategorycznie zakazuje się świadomych spacerów ubranym w t-shirt, vansy i dżinsy podczas deszczu, kto jednak tak robi? Na pewno nikt, kto jada rosół i ma na imię Zenon, z którego wyborem z resztą

2




nie miał nic wspólnego – dlaczego nikt nie wybiera imienia sam sobie?
Zenon jest niedaleko od domu – swoim dostojnym tempem dziadziusia o lasce zdążył przejść ledwie 200, góra 300 metrów – może to dużo, inni powiedzą, że to tyle co nic, a co to za różnica? Zenek idzie tak, jak mają w zwyczaju chodzić jemu podobni – lewa noga następuje po prawej, a prawa po lewej. Nigdy lewa po lewej, a prawa po prawej – gdyby tak było – Zenek mógłby w naszych oczach utracić mozolnie zdobytą wiarygodność, opartą na miłości do rosołu, posiadaniu życiowego partnera oraz braku bielizny.
Czy to przez pogodę, zły ubiór, nieodpowiednią porcję rosołu czy bóg jeden wie przez co jeszcze – Zenon zawraca. Robi to wcześniej, niż wstępnie planował – w połowie drogi. Dość tego! pomyślał, Dzisiaj jest dzień, w którym przerwa pomiędzy pierwszym a drugim daniem zostaje skrócona o połowę. Zenon to twardy i zdecydowany chłop, jak się zaweźmie to nie ma rady – o tym wcześniej nikt nie wspominał, jednak to najprawdziwsza prawda. Jak powiedział, tak zrobił.
I byłby to koniec, to przecież krótkie opowiadanie, gdyby nie obietnica o drugim,

3




o którym miało być później. Później jest teraz, a na drugie były mielone – Zenon był bowiem starym, nudnym, śmierdzącym dziadem – wolał mielone od schabowych. I tyle.

4




Wyrazy: Znaki: