Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 72
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Stanik ofiarnyikonka kopiowania

Autor: Writerka twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Urlop to cudowny czas, kiedy nie muszę walczyć o przetrwanie w miejskiej dżungli. Zamiast tego skupiam się na prozaicznych aspektach życia w dżungli tradycyjnej – czy uda mi się wymieść wszystkie szyszki spod namiotu; kto najszybciej i bez podpalania lasu roznieci ognisko; które opakowanie mięsa trzeba wykorzystać teraz, a które przetrwa jeszcze jedną noc w lodówce turystycznej.
Proza życia. I to bardzo prostego.
Bywają jednak poranki, które stawiają przede mną trudniejsze wyzwania. Gdy na termometrze słupek rtęci dobija trzydziestu stopni, nie zastanawiam się, co na siebie włożyć, ale czy mogłabym nie założyć nic. Niestety, tego konkretnego poranka nie byłam w głuszy tak głębokiej, by sobie na to pozwolić. Mogłam jedynie redukować ilość materiału zakrywającego moją skórę, co zaowocowało wybraniem krótkiej bluzki na cienkich ramiączkach.
Wybór ten wydawał się idealny. Niestety, tylko do momentu przymierzenia kreacji. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z jednej poważnej, niemożliwej do przeoczenia skazy.
Ramiączka stanika, jedynego, jaki się jeszcze ostał – kłująco białe, szerokie, toporne, nijak nie pasowały do

1




zwiewnej bluzki eksponującej odkryte ramiona.
Sfrustrowana zdjęłam całą górę. Zmysł estetyczny nie mógł się zgodzić na taką kombinację. Musiałam z czegoś zrezygnować. Najchętniej z paskudnego stanika.
Przy trzydziestu stopniach redukcja warstwy, nawet w postaci bielizny, byłaby bardzo korzystna
Mimo to miałam wątpliwości.
- Gotowa? – mąż, zniecierpliwiony, już drapał ściankę namiotu.
- Prawie – odpowiedziałam wymijająco. – Myślisz, że mogę dzisiaj chodzić bez stanika?
- Prawa fizyki tego nie wykluczają.
- Ale czy to nie będzie się zbyt rzucało w oczy?
- Ja zauważę – jak zresztą pewnie większość chłopaków w obozie.
I tego właśnie się obawiałam.
Osobiście nie miałam nic przeciwko rezygnacji ze stanika, nawet przy obcisłych, nieusztywnionych niczym kreacjach. Jednak widzieć zarys sutków innych kobiet to jedno – eksponować własne to już co innego. Świadomość, że „większość chłopaków” może to zauważyć, onieśmielała mnie; myśl, że ich partnerki w stanikach również zwrócą na to uwagę – przerażała.
Gdy złapałam się na tej myśli, poczułam złość. Dlaczego miałabym przejmować się

2




jakimikolwiek spojrzeniami? Nie zrobiłabym niczego złego, mogę ubierać, co tylko zechcę.
Tylko czy naprawdę tego właśnie chciałam? Pomyślałam o rezygnacji ze stanika tylko dlatego, że według pewnej konwencji estetycznej szerokie, rzucając się w oczy ramiączka szpecą odsłonięte ramiona. A jeśli ja mimo wszystko miałabym czuć się lepiej w staniku, to co? Łamanie modowych przykazań nie jest grzechem. Nie zrobiłabym niczego złego, mogę ubierać, co tylko zechcę.
Założyć stanik – źle. Zrezygnować z niego – też niedobrze.
Chwilę później wyszłam z namiotu. Pod bluzką nie miałam paskudnego stanika, ale zdecydowanie bardziej subtelną górę od bikini. Powtarzałam sobie, że to wybór czysto praktyczny – przy takim upale za godzinę i tak wszyscy wskoczymy do jeziora. W głębi serca jednak wiedziałam, że stanik bikini był ofiarą mającą zadowolić dzierżące władzę w mojej głowie boginki Skromności i Stylu.

3




Wyrazy: Znaki: