Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 71
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Wydział M (odcinek 1)ikonka kopiowania

Autor: Wiktor twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Piotr Halicki, wysiadł z taksówki, pod jednym z podmiejskich bloków, postawił kołnierz płaszcza by chronić się przed wolno lecącymi z nieba płatkami śniegu. Dał kilka szybkich kroków by znaleźć się w bramie domu, oraz uniknąć zachlapania grudami śniegu zmieszanymi z solą, które wystrzeliły spod kół odjeżdżającej taksówki
-Jeszcze tylko ciebie tu brakowało- usłyszał za sobą znajomy głos. Rozmówca ewidentnie miał dość mocny katar.
-Stary mnie przysłał. Chyba nie sądzisz że chciało mi się przyjeżdżać nocą w taką zamieć, Taksiarz- rzucił Komisarz Halicki do Ubera.
Nadkomisarz Tadeusz Uber zawsze był nad wyraz złośliwy i wyniosły. A ksywa Taksiarz wyszła dzięki całkiem szczęśliwemu, bynajmniej nie z perspektywy Tadeusza, zbiegowi okoliczności. Sytuacja zrobiła się napięta, lecz na szczęście, wtedy na papierosa wyszedł Zbigniew Ślusarczyk.
-Stary dzwonił że przyjedziesz Góral- Powiedział z uśmiechem lekko odciągając Piotra, bliżej w stronę wejścia do bloku. -Chodź, chodź. Mamy trupa. Mówię ci, czegoś takiego to ty jeszcze nie widziałeś- mówił wprowadzając Halickiego na coraz to wyższe

1




piętra.
-Tak wiem że go to wkurwia. Co więcej, wiem że został zastępcą naczelnika.- Rzucił Halicki z lekko złośliwym uśmiechem. -Jednocześnie pragnę dodać, iż podlegam delikatnie innej strukturze która jest złączona z waszą, z wiadomych powodów- dodał dla jasności.
-Tak.. tylko uważaj na wejś…- zaczął Zbigniew lecz Halicki już zdążył odbić się rękami od framugi drzwi wejściowych.
-Kurw.. mogłeś ostrzec- rzucił opierając się o ścianę obok drzwi. Drewniane klepki podłogi częściowo wchłonęły już plamę krwi pokrywająca niemal w pełni niewielki pokój. Na środku leżało ciało, szeroko otwarte oczy zastygły w wyrazie przerażenia. Nie patrzeć. Kobieta była około trzydziestki, nie starsza. Błysk lampy aparatu technika. Miała idealną figurę, którą zakłócała jedynie rana cięta brzucha, przebiegająca od boku do boku, nieco poniżej żeber.
-Pierwszy?- Zapytał technik składając powoli sprzęt. Jego głos wskazywał raczej na znużenie niż cokolwiek innego. Wyglądał na zdrowo ponad pięćdziesiątkę, lecz najpewniej miał co najwyżej czterdzieści kilka. Uroki tej roboty.

2




-Czwarty- Mruknął Halicki patrząc na tę makabryczną scenę. Nie chciał na to patrzeć, ale nie mógł przestać.
-Nie łam się młody- zaczął technik zerkając na komisarza -jeden jak tu wszedł to musieli go szybciutko wypychać żeby zbełtał się na klatce, a nie tu. Wiesz jak to się potem ciężko rozgranicza?- ciągnął dalej jakby z wyrzutem. Fakt, dla niego to był największy problem. W końcu on tylko zabezpiecza ślady, robi dokumentację i jedzie do domu -W takiej sytuacji pomoże ci agent.. może niezbyt to wyszukane, ale grunt że działa.
-Agent?- zapytałam Halicki powoli przenosząc wzrok na technika.
-No Bond.. zero siedem?.- mruknął lekko zaskoczony technik. W końcu w tej robocie albo piłeś, albo latałeś na siłownię. Ale zawsze była jakaś opcja..
Ciało kobiety było zmasakrowane, lecz nie były to rany zadane ręką szaleńca. Prędzej chirurga.
-Wziąłeś próbki na toksykologię?- Zapytał Halicki.
-Ta.. chociaż nie było to proste.. ten kto ją szlachtował nie był zbyt delikatny.. większość krwi jest na kafelkach ale, coś tam udało mi się zebrać.
-

3




Połączenie chirurga z wariatem? A może po prostu chciał żebyśmy mieli trudności z próbkami?- mruknąłem Komisarz zerkając na drzwi które w tej chwili się zatrzasnęły.
- Pierdolony osiedlowy monitoring.. nie ma sensu pytać bo nic nie pamięta.. ale jutro można by jakąś starą babę tu wysłać. Wtedy magicznie wróci im wszystkim pamięć i będą mówić kiedy co usłyszeli z dokładnością do dwóch sekund. Popierdolony kraj- rzucił Halicki, niezbyt przejmując się tym że właśnie spalił się u miejscowych emerytów.
- Kraj piękny, tylko ludzie chuje- dodał Zbigniew wracając do Halickiego. -I jak? Niezła akcja co? Taksiarza.. znaczy szanownego Pana Ubera musieliśmy stąd prawie na butach wynieść żeby nie zarzygał miejsca zbrodni..- stwierdził Ślusarczyk, patrząc dziwnie na śmiejącego się Halickiego. Wiedział że w tej robocie ludziom czasem odpierdala korba, ale że tak szybko?
- Dobra Góral.. wiem że ta sprawa śmierdzi na kilometr.. wiem też oczywiście że jesteś podpięty pod inną strukturę, ale proszę cię, zgódź się na propozycję komendanta. Sam do niego dzwoniłem żeby cię

4




przydzielił, ten kretyn, pajac jebany.. znaczy naczelnik Uber oczywiście. Ten debil temu nie podoła- mówił Zbigniew wprowadzając Halickiego piętro wyżej. -Pomyśl, dostaniemy awans. Premia, podwyżki, a co najważniejsze tego pajaca wywalą do jakiegoś komisariatu w pipidówie dolnej, gdzie doczłapie do końca służby, wkurwiony że takich dwóch potupańców go wysiudało. Ty wiesz kogo pytać, i w jaki sposób.
- Ale Zbysiu, w czym ci ja pomogę?- zapytał, niemal szczerze zaskoczony. Nie sądził że Ślusarz będzie tak doinformowany.
- Nie zgrywaj głupa Góral- zaczął Zbigniew zniżając nieco głos -cała góra dobrze wie że jesteś zgadany z gangusami. I co więcej, akceptują to, bo wiedzą że takie kontakty są potrzebne.
Halicki tylko pokiwał głową i ruszył z powrotem na dół.
-Niech ci będzie.. ale tylko dlatego że poprosiłeś- rzucił za siebie, po czym dodał już z pół piętra. -Pamiętasz.. kiedyś zapytałeś, czym tak naprawdę, różnimy się od tych którzy robią takie rzeczy- zaczął Halicki po czym dodał zerkając na Ślusarczyka. -Różnimy się jedynie tym że oni robią to bo chcą, my musimy to

5




robić - dokończył i ruszył w dół po schodach, po czym wyszedł z kamienicy. Śnieg przestał padać, a latarnie oświetlały swoim blaskiem puste, białe ulice.

6




Wyrazy: Znaki: