Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 76
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Wydział M (odcinek III)ikonka kopiowania

Autor: Wiktor twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Telefon zadzwonił nieoczekiwanie wybudzając Piotra ze snu. Spojrzał na ekran świecący wprost w sufit.
-Wiesz ile razy dzwoniłem?- zapytał Ślusarczyk poirytowany. Chociaż za oknem wciąż było szaro i ponuro. Zgasły jednak latarnie.
-Wybacz Zbysiu, przemęczyła mnie ta nocka- Mruknął poprawiając się w fotelu. Cholera, już 14, ale skoro poszedł spać rano to nie było czemu się dziwić. .
-Dobra mniejsza- rzucił tamten lekko zmieszany. Wiedział zarówno o odejściu Iwony, jak i o sprawie która spędzała Piotrowi sen z powiek. Zbeształ się w myślach, jednak z drugiej strony sam Piotr nie oczekiwał współczucia, raczej właśnie takich drobnych rzeczy jak okazjonalne przymknięcie oka na 0,1 promila w wydychanym, czy od czasu do czasu nie zwrócenie uwagi na spóźnienie na służbę. Chociaż teraz gdy ich przełożonym był Uber, to takie rzeczy nie przejdą, z wyjątkiem dnia dzisiejszego. -Wbrew pozorom nie dzwonię tylko po to żeby cię opieprzać. Jedzie tam do Ciebie młoda podoficer na praktyki, jest z twojej formacji więc w obecnej sytuacji będziesz dla niej jak mistrz Yoda po prostu. Średni wzrost, blondynka, niebieskie oczy-

1




dodał.
-Zbigniew..- syknął Halicki, dobudzając się w pełni. Cenił że przyjaciel chciał mu pomóc, jednocześnie jednak wciąż miał w pamięci Iwonę, i obecnie wolał raczej związek ze starą przyjaciółką - łychą.
-Wybacz- rzucił krótko. To co odwinęła była narzeczona Halickiego, było tylko potwierdzeniem przeczuć Zbigniewa. Nigdy nie przepadał za tą całą Iczak. Wydawała mu się zbyt zabawowa, jak na Piotra i system jego pracy. Wolała mieć kogoś kto może i jest chamem bez jakiegokolwiek obycia, ale za to chamem z pieniędzmi. Jednak, z tego co wiedział, tego dziwnym trafem, zaczęło ostatnio brakować nowej miłości Iwony. -Będzie u Ciebie za jakieś dwadzieścia minut. I taka sprawa.. ile?- zapytał dla pewności.
-Zero, zero raczej. Nie martw się, nie będzie przypału- rzucił wstając.
-Dobra, widzimy się w firmie- powiedział kończąc rozmowę.
Po chwili Piotr skończył brać prysznic i ubrał się w ciemne jeansy i piaskowy golf. Wyrobił się niemal idealnie na dźwięk dzwonka. Przeszło mu przez głowę że głupi ma zawsze szczęście. Przekręcił zamek w drzwiach i otworzył je na całą szerokość. Przed drzwiami stała piękna

2




młoda kobieta, z potulnym wyrazem twarzy. Przez ramię miała przewieszoną torbę, a jej oczy błądziły dookoła jakby za wszelką cenę unikając kontaktu wzrokowego. Kiedyś on też był taki.. zahukany i nieśmiały. Jednak po latach przeszło mu to w cynizm i brak skrępowania w pewnych kwestiach, tak było prościej.
-Dzień dobry- powiedział całkiem miło i wskazał że może wejść, samemu z kolei skierował się do aneksu kuchennego -I nie mów do mnie komisarzu, to pretensjonalne, poza tym, nie mam parcia na to.- mówił po czym spojrzał w stronę drzwi. Dziewczyna była ewidentnie zakłopotana i niepewna jak się zachować, uśmiechnął się i podszedł do niej.
-Piotr- powiedział wyciągając dłoń w jej stronę. Dziewczyna uśmiechnęła się miło, a uśmiech ten był z gatunku tych, które nawet w najpodlejszy dzień poprawiają humor i wywołują uśmiech zwrotny.
-Anna. Miło mi Pa.. Piotrze- odezwała się po raz pierwszy dziewczyna. Miała bardzo miły głos. Komisarz uśmiechnął się, a w odpowiedzi otrzymał jeszcze to samo, tylko, co jasne, w zdecydowanie milszej odsłonie. -Bardzo cię przepraszam- ciągnęła dalej, zauważalnie pilnując się by

3




zwracać się do niego tak jak prosił -po prostu, to dla mnie nowość że zwierzchnik jest dla miły i.. że odwiedzam go w domu- mówiła dość szybko, była zestresowana, a Piotra rozczulał ten typ kobiet.
-Usiądź Anno, proszę- powiedział wskazując na sofę, po czym dodał szybko -nie martw się, nie jesteś irytująca- dorzucił co wywołało lekki rumieniec na twarzy kobiety. Odebrała to najwyraźniej jako komplement, chodź była to po prostu prawda. Przynajmniej na razie.
Po chwili na stoliku stała herbata, a Piotr siedział naprzeciw Anny, starając się nie wbijać w nią wzroku by jej nie peszyć. Przeszklona ściana z widokiem na miasto pomagała w tym zarówno jemu, jak i jej.
-Więc, jesteś na podoficerce. Zadowolona z pracy czy może wolałaś od czasu do czasu odbębnić szkolenie i przerzucać papierki, niż babrać się w takich sprawach?- zapytał dla odmiany patrząc w jej duże, niebieskie oczy.
-Dobre pytanie- zaczęła zakłopotana -nigdy nie brałam udziału w śledztwie. Do tej pory właśnie głównie przerzucałam papierki w biurze i czasem pojechałam na szkolenie.- powiedziała po czym dodała. -Ale bardzo się cieszę że pierwszy raz będę

4




miała z tobą.. znaczy że będziesz mnie prowadził..a cholera jeszcze gorzej- zarumieniła się mocno i spuściła wzrok.
Piotr wstał śmiejąc się cicho i położył dłoń na jej ramieniu, poczuł delikatny dreszcz i przyjemny dotyk aksamitnej skóry kobiety. Nie zbeształa go
-Nie przejmuj się, pamiętaj, zawsze mogło być gorzej- powiedział wciąż lekko się śmiejąc, a gdy widział że chce zaprzeczyć dodał -Mogłaś to powiedzieć w większym gronie, a tak to tylko my mamy trochę zabawy.
Anna nie powiedziała nic, za to wybuchła miłym dla ucha, perlistym śmiechem.

5




Wyrazy: Znaki: