Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 75
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

PIERWSZE I OSTATNIE STARCIEikonka kopiowania

Autor: Tomasz R Czarny twarz męska

grafika opisu

rozwiń




PIERWSZE I OSTATNIE STARCIE

     

     Jacek spojrzał na kolorową tabletkę, leżącą na jego dłoni. Zaczął się zastanawiać, czy ją zażyć, czy też zrezygnować i oddać.
- Śmiało, bierz – usłyszał kuszący głos.
- Jest tak dobra, jak mówią?
- Nie spróbujesz, nie pojedziesz, mawiają.
- Raz kozie śmierć – po tych słowach z pewną dozą nieśmiałości wrzucił tabletkę do ust.
Nic się nie zadziało. Nie było żadnej reakcji. Spojrzał niepewnie na dealera. Ten szelmowsko się uśmiechał.
- Długo trzeba czekać?
- Różnie bywa – odparł mężczyzna, a na jego twarzy nadal gościł uśmiech. Nawet przez chwilę nie znikł ani się nie zmienił. Jacek odniósł wrażenie, że dealer zastygł i grymas już nigdy nie zniknie. Na zawsze pozostanie taki sam.
Nie miał pojęcia, ile czasu upłynęło do chwili, kiedy poczuł wzbierającą w sobie energię. W jego wnętrzu zaczęła się rodzić kula energii. Najpierw pojawił się zalążek, który w miarę czasu przybierał na sile. Czuł, jak wzbiera w nim moc. Czuł, jak powoli się wzmaga. Nieświadomie zaczął głębiej i szybciej oddychać. Kula energii nabierała rozmiarów. Zaczynała dojrzewać.

1




Jeszcze nie była gotowa, żeby wytrysnąć swoim owocem dojrzałości, ale powoli zbliżała się do tego stanu.
Dostawca był doświadczony w tej materii i już nie raz widział takie reakcje u nowicjuszy. Wiedział, że nie każdy może sam sobie poradzić z nadmiarem energii i mocy, która wypełniała ciało człowieka po zażyciu pigułki.
- Stary, wyluzuj trochę – upomniał Jacka.
- Czuję, że rozpiera mnie energia – można było wyczuć podniecenie w głosie Jacka.
- Uważaj, żeby ona cię nie spaliła, musisz ją stopniować.
Kula energii napęczniała do granic możliwości. Jacek zrozumiał, że ma nieograniczoną moc.
- Czuję, że jestem gotowy.
- Musisz trochę zwolnić. Zacznij oddychać głęboko. Wycisz się. - Dostawca zaczynał się obawiać, widząc reakcje Jacka.
- Jesteś ze mną, czy przeciwko mnie!? - wrzasnął Jacek w kierunku mężczyzny.
- Stary wyluzuj.
Jacek zrozumiał, że dostawca wcale nie chciał mu pomóc. Szybki ruch głową i suchy trzask pękającego nosa rozległ się w pomieszczeniu. Dostawca leżał nieprzytomny na podłodze zalany krwią. Jacek wybiegł na zewnątrz.
Kula pękła i fala energii zalała całe wnętrze Jacka. Był

2




gotowy stanąć do walki o wolność ludzkości i całego świata. Będzie ich zbawicielem. Ruszył przed siebie.
Był otoczony twarzami. Na ich obliczu malował się smutek, przygnębienie i rezygnacja. Nie mieli nadziei. To on był ich nadzieją.
- Nie smuć się, już niedługo was wyzwolę. Idę pokonać tego potwora – próbował pocieszyć napotkanych ludzi.
Dotarł w końcu na miejsce. Stanął i spojrzał na potwora. To był wielki, kamienny Golem. Jacek wziął głęboki oddech.
- Nadszedł twój koniec, Golemie! - krzyknął w stronę olbrzyma.
Golem nic nie powiedział, tylko łypnął oczami.
Jacek zapanował nad wypełniającą go energią, skumulował ją i ruszył. W połowie drogi do Golema wzbił się w powietrze i poszybował wprost ku głowie olbrzyma. Zamierzał zadać mu cios, który go zamroczy. Skupił w ataku całą swoją siłę. Uderzenie musiało być precyzyjne.
Monstrum przewidziało ruch Jacka i zanim cios doszedł celu, machnął swoją ogromną ręką i odparł atak.
Trafiony Jacek wylądował bezwładnie na ziemi. Uderzenie na chwilę go zamroczyło. Potwór był bardzo silny. Jacek miał rozbitą głowę. Krew strużkami płynęła mu po twarzy,

3




wdzierając się do ust. Pozbierał się i przygotował do kolejnego ataku. Musiał zrobić to skutecznie. Nie będzie miał kolejnej szansy. Dobrze o tym wiedział. Pomimo że Golem był bardzo silny, miał jedną wadę. Był zbyt wolny. Jacek ponownie się rozpędził, w połowie drogi wzbił się w powietrze. Sięgnął umysłem po magię i pchnięciem powietrza uderzył Golema w pierś. Uderzenie spowodowało, że monstrum się zachwiało i zrobiło krok w tył, rozrzucając przy tym ręce na boki. Jacek dojrzał swoją szansę na skuteczny atak. Przypuścił szturm na pierś Golema. Zamierzał wbić się w nią i wyrwać kamienne, zimne serce. Tylko tak można było pokonać Golema.
Przeliczył się z siłami. Zderzył się z ogromną skałą. Jego moc i siła nie przebiła piersi potwora. Uderzenie jednak było tak mocne, że ciało Jacka nie wytrzymało. Usłyszał trzask łamanych kości. Osunął się na ziemię jak szmaciana lalka.

     Pan Zenon wracał z zakupów i przechodził w pobliżu parku. Zauważył tłum ludzi. Była tam też Policja i Pogotowie. Zaciekawiony skierował tam swe kroki.
- Co się stało? - zapytał, pierwszego napotkanego obserwatora.
- A młody

4




Dobrowolski nałykał się tych dopalaczy i latał po mieście, zaczepiając ludzi. Gadał jakieś bzdury o potworach, potem wbiegł do parku i rzucił się na drzewo. Za pierwszym razem rozbił sobie głowę, ale to mu nie wystarczyło. Rozpędził się jeszcze raz i walnął z całej siły w tego dęba – wyjaśnił obserwator.
- Jacuś? - zdziwił się pan Zenon. - Przecież to taki spokojny chłopiec.
- Był spokojny, panie Zenonie, był. Nie żyje.

5




Wyrazy: Znaki: