Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 123
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Odwrócenie rólikonka kopiowania

Autor: Dawid Lis twarz męska

grafika opisu

rozwiń




Od dzieciństwa marzyłem, by być myśliwym tak jak mój ojciec i dziadek. Z tą różnicą, że ja postanowiłem się trochę bardziej zabawiać na polowaniach. Głowy jeleni w moim salonie są tego najlepszym dowodem, choć nie zawsze ciąłem dobrze i niektóre poroża miały na sobie krople krwi, których za żadne skarby nie mogłem doczyścić.
Wyjechałem tego ranka na polowanie, moja żona nie lubiła, gdy wyjeżdżałem, ale ja kochałem te polowania z rana.
Wyszedłem z samochodu i wziąłem swoją broń ze sobą. Specjalnie nabijałem ją bardzo ostrą amunicją, by trafiona zdobycz nie mogła już uciec i tylko padła na ziemie w oczekiwaniu na dekapitacje.
Zacząłem iść powoli w lesie i nasłuchiwać.
Nagle usłyszałem dźwięk, wycelowałem i strzeliłem, chyba chybiłem, bo niczego nie usłyszałem po tym.
Szedłem dalej.
Zobaczyłem na ziemi ciało jelenia bez głowy i nadgryzione.
— Niestety już ktoś odciął głowę — powiedziałem do siebie — a byłaby taka dobra ozdoba. Choć niestety z martwego.
Poszedłem dalej.
Po kilkunastu krokach usłyszałem znowu jakiś dźwięk, ponownie wycelowałem i strzeliłem. Znowu pudło.
— Trzeci raz muszę

1




trafić — powiedziałem do siebie — albo nie jestem myśliwym.
Poszedłem dalej.
Zobaczyłem na ziemi lisa, któremu zdjęto futro.
— Piękna i czysta robota — powiedziałem, patrząc na to — sam bym lepiej nie zrobił tego. Musiałbym tylko wyciągnąć swój nożyk i zacząć jechać po ciele.
Poszedłem dalej, zobaczyłem kształt w oddali.
— Teraz cię mam — powiedziałem, wycelowałem i strzeliłem.
Trafiłem cel, upadł na ziemię.
— W końcu! — powiedziałem i pobiegłem, zobaczyć co trafiłem.
Doszedłem do ciała i zobaczyłem ciało dziewczynki, pocisk trafił ją w nos, rozbijając okulary na dwie części.
— Straszny widok — powiedziałem — ale to chyba nie ja. Pocisk z mojej broni nie mógł trafić tak płasko, trafiłbym co najwyżej w serce.
— Muszę gdzieś ukryć to ciało — powiedziałem — bo jeszcze mnie o to oskarżą.
Wziąłem ciało i dałem w zarośla.
— Mam nadzieje, że wilki szybko je wyczyszczą z mięsa — powiedziałem do siebie i poszedłem dalej.
Nagle zobaczyłem jakiś kształt w oddali. Wymierzyłem, poczekałem chwilę, by nałożyć poprawki i wystrzeliłem.
Trafiłem centralnie w cel, zobaczyłem, jak upada na

2




ziemie, a krew się z niego wylewa.
Poszedłem do niego.
Gdy doszedłem, dostatecznie blisko zobaczyłem ciało kobieta, moja kula rozwaliła jej serce. Lecz to nie była zwykła kobieta. To była moja żona, moja kochana Diana.
— Co ja zrobiłem? — zapytałem się i zacząłem płakać — zabiłem ją, zabiłem moja kochaną Dianę.
— Chodź ze mną kochana — powiedziałem i wziąłem jej ciało na ręce — za niedługo do ciebie dołączę. Tylko zastrzelę moją ostatnią zdobyć.
Poszedłem przed siebie.
Zobaczyłem w oddali idące zwierzę.
Odłożyłem ciało na ziemię.
— Do trzech razy sztuka — powiedziałem do siebie cicho.
— Ostatni strzał w moim życiu — powiedziałem cicho do siebie i strzeliłem.
— Dokładnie — powiedział jakiś głos, po czym tor pocisku został odwrócony.
Pocisk trafił mnie w płuco, upadłem, zostało mi kilka chwil życia, wszystkie ofiary przeleciały mi przed oczami.
— Śmierć byłaby dla ciebie zbyt łaskawa za to wszystko, co zrobiłeś — powiedział głos, po czym kształt w oddali zaczął się przybliżać — bardzo zbyt łaskawa. Dlatego nie możesz umrzeć.
Postać przybliżyła się na, tyle że mogłem ją

3




zobaczyć, to był humanoidalny lis.
— Odcinałeś głowy żywych jeleni — powiedział lis — zabijałeś i brałeś futra z lisów, ale zabicie dziewczynki przelało czarę. Z mordercy zwierząt pokazałeś swoje prawdziwe oblicze, zabiłeś niewinną dziewczynkę. A to i tak tylko niektóre z twoich sadystycznych zachować.
Byłem za słaby, by odpowiadać na to, choć nawet w takim momencie próżno było szukać u mnie żalu za grzechy.
— Za to wszystko, co zrobiłeś, należy ci się tylko jedno — powiedział lis — doznasz życia po drugiej stronie.
Lis wbił pazury w mój brzuch.
Poczułem, jak zacząłem się zmieniać, na moim cele wyrosło futro.
Lis wyciągnął pazury z mojego brzucha i je oblizał.
Rana mi się chyba po tym wzrosła, bo już jej nie czułem.
— Pyszne — powiedział lis, gdy skończył.
Moje kończyny się zmieniły, stały się sporo chudsze, a futro pokryło moje całe ciało. Mój kręgosłup się zmienił, a ja zmieniłem pozycje na czworaka.
Moje dłonie stały się racicami. Ledwo umiałem się na nich utrzymać.
Na końcu moja twarz się zmieniła, tułów tak samo.
— Pierwszy w kolejce jest jeleń — powiedział lis — uciekaj,

4




póki możesz. Jestem bardzo głodny.
Lis zmienił pozycje na czworaka, jego futro stało się szare, a on sam urósł. Poczułem strach i zacząłem uciekać ile sił w moich aktualnych stopach.
Kilka razy prawie się przewróciłem na ziemię, ale nie mogłem przestać myśleć o drapieżniku, który mnie ściga.
Nagle upadłem i wpadłem do dziury w lesie, spadłem z kilku metrów. Chyba złamałem sobie nogę.
— Nie mogę stąd wyjść ani jemu uciec — powiedziałem do siebie — wszystko się skończyło.
— Dobrze, że do tego doszedłeś — powiedział lis, gdy zobaczyłem go na górze, był teraz dużo większy oraz szary, a jego zęby budziły u mnie strach. Wyglądał teraz raczej jak wilk niż lis.
— To koniec — powiedział, po czym skoczył na dół.
Gdy dotknął podłoża, skoczył na mnie, ugryzł mnie w szyję, a ja poczułem, jak moja głowa odchodzi od szyi.
Nagle zobaczyłem, że leżę w trawie i teraz wygląda inaczej, racice zostały zastąpione łapami, a z tyłu miałem dłuższy ogon. Byłem teraz lisem.
— Nienawidzę zabijania lisów, ale musisz tego doświadczyć za to, co robiłeś — usłyszałem głos w oddali.
Skuliłem się, że

5




strachu.
— I tak nie uciekniesz — powiedział lis, idąc w kierunku, w którym byłem — mam bardzo dobry węch.
Zacząłem powoli odchodzić, by mnie nie zobaczył, ale nagle poczułem ogromny ból w ciele, nie mogłem teraz ruszać tylnymi łapami.
— Trafiłem cię — powiedział lis, gdy do mnie doszedł.
— Teraz muszę tylko zdjąć z ciebie skóry — powiedział lis.
Poczułem, jak wbił duży nóż w moje ciało.
— Kilka pociągnięć i staniesz się całkowicie nagi — powiedział lis.
Straciłem przytomność lub umarłem nagle. Poczułem, tylko że futro mnie opuszcza.
Wszystko się znowu zmieniło.
Szedłem teraz lasem, byłem małym dzieckiem, miałem w pamięci słowa, bym nie oddał się od naszego domku letniskowego, powiedziała to moja mama, ale jej nie posłuchałem.
Nagle usłyszałem strzał i poczułem straszny ból w ramieniu, zobaczyłem w nim dużą dziurę po kuli.
— Twoja broń porządnie rani — powiedział lis, gdy go zobaczyłem — musiało to sprawiać ci przyjemność.
Zacząłem uciekać mimo bólu ramienia.
— Cel — powiedział lis i wycelował — pal.
Poczułem ból w głowie, po czym wszystko się skończyło, poczułem po tym

6




tylko obgryzanie z wszystkich stron.
Ponownie wszystko się zmieniło, szedłem teraz lasem i wszystko było normalnie. Z tym wyjątkiem, że nie miałem przy sobie broni.
— Jeszcze chwila i wszystko się skończy — usłyszałem głos lisa.
Usłyszałem kroki w moim kierunku, uciekłem w przeciwnym kierunku.
Następnie poczułem ból w nodze, a gdy ją zobaczyłem, to miała dużą dziurę w środku. Upadłem na ziemię.
— Nienawidzę robić takich rzeczy, ale jak to mówię, kto wszystkich pali ten sam spłonie w samozapłonie — powiedział lis — a ty jesteś piromanem.
— To wręcz zaskakujące jak zginiesz — powiedział lis, podchodząc do mnie — zabity przez własną broń i swój sposób mordowania. Kto mieczem morduje, ten od niego kiedyś zginie.
— Teraz możemy się pożegnać — powiedział lis i przyłożył mi broń do piersi.
— Mogę ci tylko powiedzieć, że teraz tego wszystkiego żałuję — powiedziałem — i rozumiem twoje postępowanie, ty tylko karzesz mnie, tak jak się powinno mnie ukarać.
— Więc będziesz miał spokój w duchu — powiedział lis — przynajmniej to po tylu morderstwach.
Usłyszałem wystrzał.
Lis wystrzelił, a ja

7




poczułem, jak pocisk przybił moje serce.
Następnie nastała cisza.
Tylko cisza, bez światła, bez dotyku, tylko cisza.
Nie wiedziałem co się ze mną stanie ani kiedy to nastąpi.
Ale wiedziałem, że przeżyłem, chociaż minimalną pokutę, która okazała się oczyszczająca dla mnie.
Pod koniec życia i po nim stałem się kimś nowym, nową istotą, która rozumiała swoje błędy i postanowiłem je naprawić, jeśli będę mógł.
Nawet za cenę setek albo setek tysięcy żyć, które bym musiał przeżyć, jedno po drugim.

8




Wyrazy: Znaki: