Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 76
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Pusta butelka winaikonka kopiowania

Autor: L Beltza twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Szum morza docierał do uszu braci. Wiatr niszczył wcześniej ułożoną fryzurę Kutrio, młodszego brata Grawlo. Posiadał on ciemne włosy kolorem przypominające wzburzone wody podczas sztormu. Natomiast w jego zielonych oczach świeciły iskierki radości. Twarz chłopaka została ozdobiona pięknym uśmiechem.
– Grawlo, mój drogi bracie co się stanie, gdy poważniejsze zadania będziemy dostawać? – Drugi syn Wielkiego Vasburga Fsurole' a szepnął pytanie skierowane do przyszłego Władcy Siedmiu Mórz i Ośmiu Krain. Ten podrapał się po głowie, a oczy czerwone jak krew skierował w stronę Gróblinskich wzgórz. Długie włosy koloru skarbu wszystkich krain spięte zostały w kucyk, który opadał na ramiona młodego panicza.
– Nie wiem, Kutrio. – Zmarszczył brwi.– Jednak jesteśmy braćmi, prawda? – Uśmiech pojawił się na wcześniej zachmurzonej minie księcia. Objął ramieniem kolegę lekko popychając go w kałużę błota. Ciemnowłosy wpadł prosto w nią brudząc skórzany płaszcz z Gtorifos. Śmiejąc się oparł o najbliższe drzewo Inelagio. Z między palców wypływało błoto. Niegdyś piękne zielone wzgórze zamieniło się w miejsce

1




bitwy błotnej dwóch książąt.

     Jednak te czasy przeminęły.

     Posiadłość Inelagio, pięć lat później

     Kolejny raz skierował swój wzrok na obraz wiszący za jego biurkiem. Ukazywał on morze. Fale odbijały się od skał. Ciepłe promienie słońca odbijały się od niespokojnej tafli wody. Natomiast na lekko zachmurzonym niebie widoczne były dwa wędrujące ptaki. Westchnął.

     Jego złote loki opadły mu na czoło, które lekko zmarszczył. Wiele lat już minęło od śmierci jego ojca oraz od czasów dzieciństwa, za którymi tak tęsknił. Brakowało mu także chwili spędzonych niedaleko wzgórz Gróblińskich wraz z jego młodszym bratem, Kutrio. Ciemnowłosy młodzieniec zaraz po pogrzebie musiał wyruszyć na południe, aby tam pomóc w sprawie agresji bandytów na pobliskie wioski. Za to on pozostał, żeby skupić się na uporządkowaniu spraw pozostawionych przez swego rodziciela. Na początku myślał, że po paru miesiącach wszystko zostanie rozwiązane, a oni znowu się spotkają. Jednakowoż afera na południu powiększyła się, a susza w tamtym roku nie pomogła. Mijały dni, miesiące, lata, a synowie Wielkiego Pana Siedmiu Mórz tonęli w

2




pracy. Nie tak sobie to wyobrażał.

     – Panie Fsurole, chciałbym zasugerować szklankę wina. – powiedział starszy człowiek, stojący za nim.

     – Artur… Przepraszam, że cię nie zauważyłem. – młody mężczyzna odwrócił się w stronę rozmówcy. Przed Grawlem stał niski staruszek. Na pomarszczonej twarzy widniał delikatny uśmiech. Widząc ten sam, niezmienny, surowy wzrok, nie mógł się powstrzymać, żeby się nie uśmiechać. Tak, ta oto postać znana była mu od samego początku. Był tu od zawsze. Jednak dzisiaj wydawał się inny, a przynajmniej tak mu się wydawało. – Tak, chcę… Tę szklankę. – dodał szybko. Nie był pewny swojej obserwacji, a jego sługa czekał na odpowiedź.

     – Jeśli pozwoli, pan, poświęcić mi jeszcze chwilkę chciałbym coś powiedzieć. – na słowa wypowiedziane z ust swojego rozmówcy uniósł brew. “Co mogłoby być tak ważne?” - pomyślał widząc jak jego prawa dłoń się ścisnęła.

     – Mów. – rzekł odwracając się w stronę fotela. Mebel, na który często siadał, kiedy obserwował pracę swojego ojca. Następnie zaczął powoli kierować w jego stronę. Za sobą słyszał jak szklanka została

3




postawiona na stolik, a następnie odgłos nalewanego napoju.

     – Ja… – zaczął. – Chciałbym… – kroki młodzieńca przyśpieszyły, a gdy doszedł, naskoczył na fotel. Uśmiechnął się w stronę Artura pokrzepiająco. Starze odłożył butelkę. – … się pożegnać. – kiedy dokończył zdanie, władca zamarł. W jego głowie rozbrzmiało jedno pytanie “Co?”.

4




Wyrazy: Znaki: