Pióromani - konstruktywny portal pisarski
zygzak

Załóż pracownię
Regulamin

Dzisiaj gości: 75
Dzisiaj w pracowni: 0
Obecnie w pracowni:
ikonka komentarza

Uśmiechikonka kopiowania

Autor: L Beltza twarz żeńska

grafika opisu

rozwiń




Kiedy byłam młodsza często się uśmiechałam. Nie rozumiałam wielu rzeczy. Byłam nieświadoma. Żyłam w bańce, która nie była niezniszczalna.

     Kiedy byłam dzieckiem często się uśmiechałam. Moja rodzina była wtedy spokojniejsza. Nie chciałam ich martwić swoimi egoistycznymi pragnieniami.

     Kiedy byłam nastolatką często się uśmiechałam. Dzięki temu łatwiej znajdywałam znajomych. Nie byłam sama.

     Jednak...

     ...

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     ...

     

     

     Teraz jestem dorosła.
Nadal ciągle się uśmiecham.
Tak jest...

     Łatwiej.

     
OOO

     Samotna
Pojedyncza
Kreska

     ___

     Słyszeliście kiedyś pewną bajkę?
Ja słyszałam.
O czym opowiadała?
O księżniczce.
Jak się skończyła?
Księżniczka skoczyła z wieży.

     ___

     - Kurwo jebana,...!- nie chciałam słuchać. Zatkałam uszy swoimi dłońmi. Tatuś był zły. Dlaczego?
Mamusia nie posprzątała. Ona zawsze mówi, że on miał ciężkie dzieciństwo. Mówi też o tym, że jest zmęczony po męczącym dniu pracy. Mówi, że powinnam zrozumieć. Jednak nic nie rozumiem. Nagle nastała cisza. Ucieszyłam się. To oznacza powrót do normalności. Niestety następne co słyszę to trzask. Był głośny. Bardzo

1




bardzo. Swoją prawą ręką chwyciłam kołdrę i się nią przykryłam. Bałam się. Chciałam, aby się to skończyło. Lecz obiecałam jej, że choćby nie wiem co mam siedzieć u siebie w pokoju, zamknąć drzwi i czekać. Czekać aż zastuka w nie. Kiedy to zrobi to wtedy mogę wyjść.

     Tatuś naprawdę był zły.

     Ale

     ...

     On mnie kocha, prawda?

     I mamusie?

     Dlatego krzyczy?

     Chce zrobić nas porządnymi ludźmi?

     Prawda?

     ___

     Westchnęła. Jej sufit wydawał jej się wyjątkowo ciekawy. Pomalowany na biało i w ogóle. Kto potrafiłby oderwać swój wzrok od tego jakże niezwykłego i niesamowicie ciekawego sufitu?

     Znowu miała koszmar.

     Znowu śniła o przeszłości, o której wolałaby zapomnieć. Niestety nie potrafiła. Nie potrafiła wyrzucić wspomnień z jej dzieciństwa.
Nie potrafiła...

     Obróciła się na bok. Za oknem było jeszcze ciemno. Niebo lekko zachmurzone. Z zewnątrz do jej mieszkania docierało światło lamp. Mieszkała na drugim piętrze, w pierwszej klatce. Numer 6. Przed drzwiami leżała wycieraczka z wzorem w kratkę. Posiadała łazienkę, pokój i kuchnię połączoną z salonem.
W przedpokoju znajdowały się półki z jej odzieżą,

2




które były schowane za lustrzanym drzwiami, a naprzeciwko stała małe podłużne siedzisko, pod którym chowała swoje obuwie.

     Mieszkała tu już od roku.

     Od roku mieszkała sama.

     Od roku pracowała w pobliskiej restauracji.

     Od roku nie widziała swoich rodziców.

     Od roku cały czas kłamała.

     Od roku cięła się.

     Od roku myślała nad swoim losem.

     Od roku śniły jej się koszmary.

     Od roku słyszała głosy.

     Od roku czuła się martwa...

     Sięgnęła po telefon, który leżał niedaleko jej poduszki. Zegar wskazywał czwartą czterdzieści siedem. Nie opłacało się zasypiać ponownie. Znowu leżała na plecach. Wpatrywała się przed siebie.

     Zabij się.

     Ponownie to usłyszała. Myśl, która męczy ją od roku. Nie wiedziała, czy należała ona do niej, albo też kompletnie oszalała.

     Tak będzie lepiej.

     Może to coś miało rację.

     Jesteś tylko problemem.

     Choć nie wiem jak bardzo chciałaby zaprzeczyć, nie potrafiła. Czuła, że się z nim zgadzała. Jednak wolała to zakończyć raz, a dobrze. Nie żyła wysoko - skok odpada. Nie znała śmiertelnej dawki - leki odpadają. Nie było w mieście pociągów - skok pod ten oto pojazd

3




odpada. Samochód - Nie. Utopienie - może. Podpalenie - Nie. Podcięcie żył - może. Musiała się dokładniej zastanowić. Miała mnóstwo czasu do namysłu, a może wymyśli coś innego.

     Kliknęła losową aplikacje na telefonie. Wylosowała grę, w której zarządzało się kopalnią.

     Nie opłacało jej się zasypiać. Była piąta rano. Niedługo zaczynał się jej typowy dzień. Sobota.

     OOO

     Tej nocy gwiazdy tak pięknie świeciły.
Tej nocy cały świat wydawał mi się cichy.
Tej nocy wszystko wyglądało inaczej.
Tej nocy muzyka była inna.
Tej nocy stałam na balkonie.
Tej nocy nie miałam siły.
Tej nocy papieros wypadł mi z ręki.
Tej nocy chwyciłam to.
Tej nocy...

     Kiedy była mała zawsze uśmiechała się. Jej rodzina lubiła to. Teraz też się uśmiechnęła. Stała tutaj na zimnym balkonie wpatrując się w niebo. W prawej ręce papieros, a w lewej pusta butelka taniego alkoholu.

Zabij się.

     Jesteś bezużyteczna.


     Zakończ to.

     Nie wiedziała czemu, ale szła jak w transie. Tylko kilka cięć, a będzie koniec.

     Zrób to.

     Dalej.


     Nie wiedziała czemu, ale z jej oczu zaczęły lecieć łzy. Tylko kilka cięć, a będzie

4




koniec.

     Szybko.

     Pośpiesz się.


     Nie wiedziała czemu, ale czuła się samotnie. Tylko kilka cięć, a będzie koniec.

     Robisz wszystko błędnie.

     Nie.

     Ty JESTEŚ błędem.

     Nie wiedziała czemu, ale znajdowała się w łazience, a w ręce żyletka. Papieros wypadł z jej dłoni po drodze, a butelka pozostawiona została na stole.

     Jej wzrok powędrował w stronę okna. Granatowe niebo było ozdobione pięknymi światłami.

     W całym mieszkaniu była cisza.

     Wydawało jej się, że wszystko jest rozmazane. Nie potrafiła się skupić.

     Nie miała już siły. Była zmęczona życiem.

     Zrobiła to.

     Metalowe ostrze powoli przebiło jej skórę. Z przecięcia zaczęła wypływać czerwona ciecz.

     Tylko kilka cięć,
A będzie koniec.

     ___

     The END.

5




Wyrazy: Znaki: